piątek, 13 listopada 2015

19.

*piątek *

*CHARLIE*


Dziś jest impreza u Toma. Ostatniej imprezy nie pamiętam, ale dziś nie zamierzam pić. Będę z Kate, jeżeli ja wypiję ona też. Nie ma takiej opcji. Chociaż wątpię żeby ona się powstrzymywała, imprezy to całe jej dotychczasowe życie, a alkohol to codzienność. Wiem, że odkąd mi obiecała, nic nie piła, ale dalej się martwię. Nie mówię, że jest jakąś alkoholiczka, ale ma 16 lat, ludzie robią różne rzeczy po alkoholu.
Ubrałem się odpowiednio i zrobiłem fryzurę. Muszę jakoś wyglądać przy Kate. Gdy byłem gotowy pojechałem do domu mojej dziewczyny. Otworzyła mi pani Elizabeth. Kate oczywiście jeszcze się ubierała, więc usiedliśmy w salonie.
-To gdzie jest ta impreza? -zapytała się pani Porter.
-U Toma.
-Późno wrócicie?
-Nie wrócimy -kobieta spojrzała na mnie a ja się zaśmiałem. - Znaczy Kate przenocuje u mnie. Nie będziemy po nocy wracać przez miasto. -tłumaczyłem, bo bałem się reakcji pani Porter. Kate nigdy nie nocowała u mnie sama, ani ja i niej. Zawsze był z nami Leo.
-Ahaa, wczoraj rozmawiałam z twoją mamą. Mówiła, że na weekend wyjeżdża. -kobieta się uśmiechnęła pod nosem.
-Emm no tak... -byłem zażenowany.
-Charlie cieszę się, że ty i Kate jesteście razem. Ale jeżeli chodzi o to. Chyba wiecie jak się zabezpieczać? -zapytała wprost a ja zrobiłem się czerwony.
-Nie musi się pani martwić. Mama też już ze mną o tym rozmawiała.-to prawda, już kilka tygodni temu rozmawialiśmy o tym.
-No dobrze. Broń boże nie traktuj tej rozmowy jako zachcenia. -zaśmialiśmy się.
-Co tu tak wesoło? -po schodach zeszła Kate.


-Nic, dorośli rozmawiają. -powiedziałem a Pani Elizabeth zaśmiała się. -Pięknie wyglądasz. -podszedłem i pocałowałem dziewczynę w policzek.
-Dziękuję. -oboje ruszyliśmy do wyjścia.
-Nie tak szybko -zatrzymała nas pani Porter. -Ty nie masz prawa wypić ani kropli alkoholu -wskazała na Kate -A ty masz jej pilnować.-powiedziała do mnie.
-Tak jest pani Porter! -zasalutowałem. Zaśmialiśmy się i wyszliśmy z domu. Szliśmy jakieś 20minut.
-Podziwiam kobiety za to, że potrafią chodzić w takich butach -powiedziałem gdy byliśmy juz pod domem Toma i spojrzałem na jej wysokie buty.
-Kwestia przyzwyczajenia... -kiedy weszliśmy do domu poczułem zapach alkoholu i papierosów. Kate pociągnęłam mnie w głąb domu. Przyszliśmy trochę późno więc było już mnóstwo ludzi. Wszyscy tańczyli a my skierowaliśmy się do znajomych dziewczyny. Był tam Rush, Chris, Max i jeszcze kilku chłopaków. Kate mi ich przedstawiła. Nie podobało mi się jak wszyscy na nią patrzą. Chyba wolałbym gdyby była w golfie czy coś, chociaż nie wiem czy to by pomogło.
*KATE *
Staliśmy z moimi znajomymi. Fajnie tak pogadać po kilku tygodniach. Charlie objął mnie ramieniem i przyciągnął blisko siebie. Dziwnie się zachowywał rozglądałam się dookoła.
-Coś się stało? -zapytałam.
-Nie, wszystko w porządku. -uśmiechnął się i pocałował mnie w policzek. Pociągnęłam go za rękę i poszliśmy do salonu, gdzie wszyscy tańczyli.
*RUSH*
Impreza się rozkręciła. Siedziałem z chłopakami, paliliśmy. Patrzyłem na Kate i Charliego. Odkąd ją poznałem olewała każdego kolesia, a tu proszę Charlie Lenehan. Wszyscy nasi znajomi na początku myśleli, że to są jakieś jaja. Kate może mieć każdego chłopaka, słyszałem kilka plotek o tym, że jest z nim dla jego sławy. Śmieszne, bo ja wiem, że ona go kocha. Cieszę się jej szczęściem. Charlie wkurwia mnie tym, że próbuje ją zmienić na grzeczną dziewczynkę, mimo to lubię go. Może Kate już nie pije i nie imprezuje jak kiedyś, ale przy mnie dalej jest starą Kate.
*KATE*
Tańczyliśmy jakiś czas. Trochę się wygłupialiśmy. Było zabawnie. Po jakiejś godzinie byliśmy wykończeni, zarzuciłam ręce na jego szyję i oparłam głowę o jego ramię. Chłopak owinął ręce wokół mojej talii. Kołysaliśmy się w swoim rytmie. Charlie pocałował mnie w skroń.
-Kocham cię -szepnął w moje ucho.
-Ja ciebie też. -odpowiedziałam. Blondyn stanął i spojrzał na mnie swoimi wielkimi oczami.
-Możesz powtórzyć?
-Charlie, kocham cię -uśmiechnęłam się, chłopak zrobił to samo i pocałował mnie namiętnie. Po chwili oderwaliśmy się od siebie. Stykaliśmy się czołami.
-Nawet nie wiesz jak bardzo chciałem to od ciebie usłyszeć. -powiedział a ja znowu złączyłam nasze usta. Po dłuższym czasie zachciało nam się pić więc poszliśmy do kuchni. Charlie cały czas trzymał mnie blisko siebie. Usiadłam na wysepce a blondyn podał mi czerwony kubek z sokiem. Stanął między moim nogami i położył dłonie na moich udach.
-Dziwnie tak pić sok na imprezie.- stwierdziłam i napiłam się. Chłopak przekręcił oczami.
-A co źle się bawisz? -zapytał z uśmiechem zbliżając swoje usta do moich.
-Kate! -usłyszeliśmy i spojrzeliśmy w bok, gdzie stała uśmiechnięta blondynka.
-Emily!-uśmiechnęłam się na widok dziewczyny. Odepchnęłam lekko Charliego, zeskoczyłam z wysepki i mocno ją przytuliłam.
-O mój boże jak ja dawno cię nie widziałam. Co się z tobą działo? Chris mówił, że masz chłopaka hahahahaha -zaśmiała się jakby to był żart.
-Em właściwie to prawda. -spojrzałam na blondyna, stał i przyglądał się nam. Chwyciłam jego dłoń i przyciągnęła do sobie. -To jest Charlie. - blondynka spojrzała z niedowierzaniem.
*CHARLIE *
-Myślałam, że Chris żartował... Nieważne, sorry. Jestem Emily. -dziewczyna pocałowała mnie w policzek. Spojrzałem na Kate, która uśmiechnęła się do mnie.
-Po prostu ostatnio ograniczyłam imprezy...
-Rozumiem -dziewczyna skanowała mnie wzrokiem. -Pożyczam ją na jakiś czas - powiedziała szybko blondynka i pociągnęła moją dziewczynę w stronę salonu. Zaśmiałem się. Emily to mega pozytywna osoba. Wziąłem piwo i poszedłem do salonu. Kate i Emily tańczyły z Rushem i Chrisem. Była w swoim żywiole.
-Co tam stary?-obok mnie pojawił się Max.
-Czy to takie dziwne, że ja i Kate jesteśmy razem? -zapytałem a chłopak się zaśmiał.
-Wszyscy są zdziwieni. Odkąd tu przyjechała jest otoczona facetami. Flirtowała z wieloma, ale nigdy z żadnym nawet na randce nie była. Ci idioci zrobili by wszystko żeby chociaż z nią porozmawiać, ale ona nie zwracała na to uwagi. -mówił cały czas patrząc na Kate. -To śmieszne... Sam kiedyś byłem tym idiotą.-spojrzałem na niego. -Spokojnie, przeszło mi. Jest dobrą przyjaciółką. Jesteś szczęściarzem Charlie. -poklepał mnie po ramieniu i poszedł tańczyć z innymi. Uśmiechnąłem się do siebie. Postanowiłem nie stać jak idiota i poszukać kogoś znajomego. Na tarasie siedzieli znajomi z mojej szkoły, więc poszedłem do nich. Ponad godzinkę siedzieliśmy piliśmy piwo, w końcu przyszła Kate.
-Wszędzie cię szukałam. -uśmiechnąłem się gdy ją zobaczyłem. Przedstawiłem jej moich znajomych. Dziewczyna usiadła na moich kolanach, pocałowała mnie w szyję i oparła o nią głowę.
-Zmęczona? -zapytałem i przytuliłem ją do siebie.
-Yhhyy-mruknęła. Chwyciła mnie za nadgarstek, gdzie miałem zegarek. -Już po drugiej.
-Chcesz już iść?
-Nie, możemy jeszcze trochę posiedzieć.-powiedziała. Spojrzałem na nią, widać że jest śpiąca.
-Dobra my już idziemy... -poinformowałem znajomych. Kate wstała z moich kolan.
-Jutro idziemy na plaże, przyjdziecie? -zapytał jeden z moich znajomych.
-Jasne. -powiedziała uśmiechnięta brunetka. Pożegnaliśmy się i ruszyliśmy do wyjścia.
-Jest ci zimno?-zapytałem gdy szliśmy pusta drogą. Brunetka pokręciłam głową, mimo to przytuliłem ją mocniej do siebie. Dziewczyna podziękowała mi uśmiechem. -Kim jest Emily?
-Emily to kuzynka Chrisa, poznałyśmy się w wakacje. Jest okej, ale na dłuższą metę irytuje -zaśmieliśmy się. Resztę drogi wymieniliśmy się wrażeniami z imprezy.
-Panie przodem -powiedziałem, gdy otworzyłem jej drzwi do domu. Dziewczyna zaśmiała się.
-Dziękuję -lekko się ukłoniła. Kate weszła przodem, zamknąłem drzwi i ruszyłem za nią.
*KATE *
Byłam cholernie zmęczona i myślałam tylko o tym by położyć się spać. Weszłam w głąb domu, chciałam zapalić światło, ale Charlie mi przeszkodził. Chwycił za moją dłoń i gwałtownie mnie odwrócił przodem do siebie. Wbił się w moje usta, całował mnie zachłannie. Na początku byłam zdezorientowana, ale po chwili zaczęłam odwzajemniać jego pocałunki i zaplotłam ręce wokół jego szyi. Jego ręce sunęły po moich pośladkach, talli aż w końcu dotarły do piersi, ścisnął je mocno, a ja jęknęłam w jego usta. Docisnął moje biodra do swoim, ocieraliśmy się o siebie. Czułam jego twardość. Poczułam jak chłopak zaczyna rozpinać zamek mojej sukienki i opamiętałam się. Odepchnełam go. Chłopak spojrzał na mnie uśmiechnięty.
-Spokojnie Kate... -zaczął całować moją szyję.
-Charlie przestań... - ponownie go odepchnełam. Blondyn spojrzał na mnie zdezorientowany. - Ja nie chce -powiedziałam patrząc w jego oczy.
-Spokojnie mam gumki... -uśmiech nie znikał z jego twarzy. Wbił się w moje usta, ale odwróciłam twarz. Charlie spuścił głowę. Po chwili ją podniósł, złapał za moja brodę, zmuszając mnie bym na niego spojrzała.
-Heej, o co chodzi kochanie?
-Ja nie chce tego robić...
-Spokojnie, zabezpieczymy się.
-Nie o to chodzi. Po prostu nie chcę tego robić. -byłam trochę zdenerwowana. Wiedziałam, że on chce się ze mną kochać. Blondyn spuścił głowę.
-Dobrze.-uśmiechnął się lekko i pocałował mnie w czoło.
-Nie jesteś zły?
-Nie jestem. Kocham cię i poczekam aż będziesz gotowa. -przytulił mnie do siebie. Znowu poczułam jego twardego członka.
-Em Charlie... -odsunęłam się i spojrzałam na jego ciasne spodnie. Chłopak się zaśmiał.
-Widzisz jak na mnie działasz. -musnął moje wargi.
-To co idziemy spać?
-Żałuję, ale tak.
-Przestań.
-No dobrze, chodźmy. -złapał mnie za rękę i poszliśmy na górę do jego pokoju.
-Daj mi jakieś ciuchy.
-Po co? -zapyta głupio.
-Bo nie będę spała w sukience...
-To śpij bez niej. -uśmiechnął się łobuzersko, a ja zjechałam go wzrokiem. -oj daj spokój Kate, przecież jestem twoim chłopakiem...
-Taa nie podniecaj się tak.
-Za późno... -stwierdził a ja spojrzałam na jego krocze. Zaśmialiśmy się.
-Idę do toalety. -oznajmiłam.Gdy byłam w łazience zdjęłam sukienkę i szpilki które dalej miałam na nogach. Zmyłam makijaż, umyłam się. Pożyczyłam szczoteczkę Charliego, chyba się nie obrazi. Gdy byłam już ogarnięta poszłam do pokoju chłopaka. Siedział na łóżku i robił coś w telefonie. Gdy mnie zobaczył szeroko się uśmiechnął i odłożył IPhone.
-Czarna koronka? Podoba mi się. -stwierdził .A ja usiadłam na nim okrakiem i zaczęłam namiętnie całować. Charlie położył dłonie na moich pośladkach.
*CHARLIE *
Jeździłem dłońmi po całym jej ciele, jest taka delikatna. Dziewczyna przerwała pocałunek.
-Dobra, koniec tego dobrego. Idź się umyć a ja pójdę spać.
-Eh za chwilę. -chciałem ją pocałować, ale zakryła dłonią moje usta.
-Jest już 4- przekręciłem oczami. Pocałowałem jej dłoń. Kate wstała z moich kolan. A ja patrzyłem na jej idealne ciało.
-Niby taka imprezowiczka, a psujesz zabawę. -dziewczyna zaśmiała się. Podszedłem do niej i szybko pocałowałem w usta. Poszedłem się umyć i wróciłem do swojego pokoju. Kate siedziała juz pod kołdrą.
-Możesz dać mi jakaś bluzkę? -zapytała.
-Przecież jest ciepło... -stwierdziłem, sam byłem w samych bokserkach.
-Ale jest nie wygodnie... -zmarszczyłem brwi-Dam ci stanik i zobaczysz czy tak wygodnie w tym spać! -zaśmiałem się. Wyjąłem z szafy pierwszy lepszy t-shirt i podałem dziewczynie. Założyła koszulkę i zdjęła spod niej stanik.
-Mmm kusisz... -chciałem ją pocałować, ale ona się położyła.
-Dobranoc kochanie.- położyłem się obok i pocałowałem ją w głowę. Leżeliśmy na,, łyżeczkę,,.
-Kate? -odezwałem się po chwili.
-Mmhy?
-Rozmawiałem dziś z Maxem. Jak to jest, że on cię kochał, a teraz się przyjaźnicie? - dziewczyna przez chwilę się nie odzywała.
-On mnie nie kochał... to było głupie zauroczenie... -odpowiedziała i splotła nasze palce.
-Widziałem jak na ciebie patrzy.
-Charlie to było dawno. Już to sobie wytłumaczyliśmy. Jesteśmy przyjaciółmi.-powiedziała spokojnie.
-Dobranoc. -szepnąłem, wtuliłem się w nią i zasnąłem.

poniedziałek, 9 listopada 2015

18.


* miesiąc później*
*CHARLIE*
Jestem z Kate już ponad miesiąc. Jest idealnie, ostatnio zajmujemy się nagrywaniem piosenek, a koncerty ograniczamy. Spędzamy ze sobą naprawdę dużo czasu. Po szkole spotykamy się u mnie, albo u Leo, w weekendy zazwyczaj siedzimy u Kate lub w studiu. Cały wolny czas jesteśmy razem. Nie wiedziałem, że kiedykolwiek będę tak szczęśliwy. Ciągle o niej myślę.
Jest niedziela, byłem u dziadków, a Kate spędziła dzień z Leo. Zobaczyłem na Twitterze post, który umieścił mój przyjaciel. Robią dziś YouNow. Nasze fanki dalej piszą do Kate, ale ona nie czyta tych wiadomości, ja i Leo usuwamy je non-stop. Próbuje przyzwyczajać bambino do fakty, że mam dziewczynę. Wstawiam zdjęcia na Instagram, mam nadzieje, że to chociaż trochę pomoże.
*LEO*
Siedzę u Kate od rana. Leżymy przed telewizorem i gramy na konsoli cały dzień.


Myślałem, że związek Charliego i Kate źle się skończy, ale naprawdę im na sobie zależy.
Leżąc i się nudząc postanowiliśmy zrobić coś bardziej ambitnego YouNow.
-Dobra ja idę się przebrać i ogarnąć, a ty możesz wziąć coś do picia.
-Wyglądasz okej, nie musisz się przebierać...-stwierdziłem.
-Muszę, skoro wasze fanki wiedzą, że jestem z Charliem, to nie mogę się im pokazać w dresie z rozczochranymi włosami.
-Ehh dobra tylko szybko!- krzyknąłem, gdy wbiegała po schodach. Wziąłem butelkę z sokiem, zgasiłem światło i próbując się nie zabić na schodach, szedłem na góre, było już ciemno jak cholera. Gdy wszedłem usiadłem na łóżku i wziąłem laptopa. Dziewczyna wyszła z łazienki.


Usiadła obok mnie i włączyliśmy aplikacje. Odpowiadaliśmy na pytania, kiedy nagle Kate się na mnie dziwnie spojrzała.
-Słyszałeś to?- zmarszczyłem brwi.
-Nic nie słyszałem.- dziewczyna przyłożyła palec do ust.
-Shh- chwile siedzieliśmy w ciszy. Usłyszeliśmy jakiś szelest.
-Ktoś jest na dole.- powiedziała przerażona brunetka.
-Może twoja mama...
-Nie, przecież dzisiaj pojechała...- Usłyszeliśmy trzask, dziewczyna podskoczyła.
-Zamknęłaś drzwi?- ona tylko spojrzała na mnie.-Oczywiście,że nie, bo po co...- siedzieliśmy cicho, patrząc na siebie. Ktoś zaczął powoli wchodzić po schodach, było słychać, że jest w butach. Kate złapała mnie za dłoń i mocno ściskała. Kroki ucichły, patrzyliśmy na drzwi, które po chwili się otworzyły. W drzwiach pokoju, stał Charlie trzymając w rękach butelkę Coca-Coli, ciastka i popcorn. Kate spojrzała na niego groźnie a ja zacząłem się śmiać.
-Nienawidzę cie- powiedziała do chłopaka, który stał dalej w tym samym miejscu i patrzył na nas zdezorientowany.
-Kate zaraz połamiesz mi palce.- zaśmiałem się, a dziewczyna spojrzała na nasze dłonie i puściła moją rękę.
-Myślałam, że to morderca!- krzyknęła do Charliego, a on zaczął się śmiać. Podszedł do nas i pocałował dziewczynę w usta. My zaczęliśmy się śmiać z sytuacji,a dziewczyna udawała złą, ale po chwili dołączyła do nas.
-Trzeba było zamknąć drzwi. Ktoś wkońcu mi cię ukradnie.- stwierdził Charlie. Kate przekręciła oczami. Blondyn usiadł za nią i przytulił się do niej.
-O zapomniałem,jesteśmy przecież na żywo!
-Taki wstyd...-stwierdziła Kate.
-A Kate musisz zrobić zakupy skończyły się ciastka.-powiedział Charlie.
-Ja muszę? Ty mi je wyjadasz.- zaśmiała się. Gdy przestaliśmy już przeżywać wielkie wejście Charliego. Zaczęliśmy czytać pytania.
-Jak chcielibyście się nazywać, gdybyście byli dziewczynami?-przeczytałem.
-Kate, jak brzmi twoje imię po polsku?-zapytał blondy.
-Katarzyna.- powiedziała szybko.
-HAHAHAHAH co?- zacząłem się śmiać- Kata...szy- nie potrafiłem powtórzyć.
-Katarzyna, idioto. Ty masz na imię Leondre i nikt się z ciebie nie śmieje.- powiedziała, co wywołało u nas jeszcze większy śmiech. Uwielbiam tą laske.
-Hahahha tak do ciebie mówili w Polsce?- zapytał się blondyn.
-Nie, bo nie mam polskiego imienia.- próbowała się nie śmiać, ale jej to nie wychodziło.
-Chciałbym się nazywać Katarzyna.-powiedział Charlie.- A ty Kate jakbyś była chłopakiem,jak byś chciała się nazywać?
-Harry.- spojrzeliśmy na nią. Po chwili skojarzyłem o co chodzi.
-Harry Porter- zaśmiałem się. Śmialiśmy się dłuższą chwile.
-Dobra, to pytanie do Kate: Co cię w nas najbardziej denerwuje?
-No właśnie.- Charlie spojrzał na dziewczynę.Chwile się zastanowiła.
-To, że przychodzicie, bez uprzedzenia i wchodzicie do mojego domu bez pukania!- spojrzała na Charliego, który nas dzisiaj wystraszył.
-Przecież mówiłaś, że mamy sie czuć jak u siebie?- stwierdziłem.
-Możecie wyjadać mi lodówkę, przychodzić kiedy chcecie, ale zadzwońcie najpierw, że macie taki zamiar. Bo ja siedzę sobie w domu, w brudnym dresie, starym T-shircie z tłustymi włosami, a tu wchodzi sobie Leondre.- zaśmialiśmy się.
-Hahhaha nie bój się, już się przyzwyczailiśmy.- powiedziałem, a dziewczyna zjechała mnie wzrokiem.
-Od dzisiaj zamykam dom.
-I tak tego nie zrobisz.-stwierdził Charlie, a my sie zaśmieliśmy.
-Ciągle zapominam włączyć zatrzask...
*CHARLIE*
Odpowiedzieliśmy na kilka pytań i skończyliśmy YouNow. Negatywnych komentarzy było mało. Więcej było tych typu ,, słodko razem wyglądacie,, , ,,relationship goal,,. Miło było je czytać, ciesze się ,że moje fanki zaczynają to akceptować.
Leondre powiedział, że musi już iść, więc go odprowadziliśmy, a sami poszliśmy na plaże. W każdą niedziele chodzimy na plaże, w to miejsce gdzie oficjalnie zostaliśmy parą. To nasza mała tradycja. Nawet, gdy nie ma mnie w mieście, Kate tu przychodzi i rozmawiamy przez telefon.
Usiedliśmy na piasku,objąłem Kate ramieniem. Było ciemno, ocean wyglądał pięknie. Rozmawialiśmy i śmialiśmy się.
-Kate?- spoważniałem.
-Mhhm?- spojrzała na mnie. Oparłem czoło o jej.
-Jesteś dla mnie najważniejsza...-Patrzyłem w jej oczy- Kocham cię.- Dziewczyna uśmiechnęła się. Nie odpowiedziała mi, wiem, mówiła mi kiedyś, że jeżeli nie będzie pewna, nie powie mi tego, ale chciałem to od niej usłyszeć Kate złączyła nasze usta. Pocałunek był pełen uczuć. Przestałem się przejmować, wiem , że jej też na mnie zależy. Złapałem ją za pośladki i posadziłem na swoich kolanach. Przejechałem językiem po jej dolnej wardze, dziewczyna lekko rozchyliła usta. Na początku nasze języki toczyły walkę, ale po chwili Kate się poddała, a ja dominowałem. Ścisnąłem lekko jej pośladki. Dziewczyna uśmiechnęła się w moje usta, po czym znowu zaczęliśmy się całować. Gdy zabrakło nam powietrza oderwaliśmy się od siebie.
-Co robisz w piątek? -zapytała.
-Emm zależy co ty robisz... -dziewczyna założyła kaptur na moją głowę.
-Jest impreza u Toma...
-Chcesz iść, prawda? -brunetka pokiwała głową.
-No nie wiem. Co za to dostanę? -uśmiechnąłem się.
-W takim razie pójdę sama.
-Dobra, pójdę z tobą...
-O jaka łaska...
-W piątek mama i Brook jadą do cioci. Będę sam... I myślałem, że przyjdziesz. Obejrzelibyśmy film, czy porobili coś innego... -pocałowałem ją w usta.
-Jest impreza. W domu pewnie byśmy się nudzili-drażniła się ze mną. Wiedziała o co mi chodzi. Pocałowałem ją w policzek, zostawiając mokre ślady aż do szyi.
-Gwarantuje, że nie będziemy się nudzić. -zacząłem ssać jej skórę i lekko przegryzać. Kate odchyliła głowę. Gdy skończyłem, polizałem to miejsce i chuchnelem ziemnym powietrzem.



 -To co? Darujmy sobie imprezę?
-Nie, nigdy razem nie byliśmy na imprezie.
-Oj pójdziemy następnym razem -próbowałem ją jakoś przekonać.
-Następnym razem obejrzymy film...
-Przestań, dobrze wiesz o co mi chodzi. -dziewczyna szybko pocałowała mnie w usta.
-Nie wiem.
-Kate...
-No dobra i co z tego?
-Oj, mówiłem, że w piątek mam wolny dom. Mam 17 lat i swoje potrzeby.
-A ja mam 16 lat i musi ci wystarczyć ręka. -zaczęliśmy się śmiać.
-Jesteś okrutna. -brunetka wstała z moich kolan i popchnęła mnie na piasek. Położyłem się, a ona na mimo brzuchu. -Wiesz co?
-Mam się bać? -spojrzała na mnie. Włożyłem rękę pod jej bluzkę i jak zawsze położyłem na szczupłym brzuchu brunetki.
-Może trochę. Kiedyś zrobimy to na plaży. -powiedziałem szybko. Kate spojrzała na mnie.
-Żartujesz chyba.
-Nie... - moja ręka zaczęła sunąc w górę, ale Kate ją zatrzymała. Położyłem ją z powrotem na jej brzuchu.
-Myślisz, że będę się z tobą kochać na piasku?
-Myślę że tak.
-To nie myśl, bo myśliwym zostaniesz. -zaśmiałem się.
-Uwielbiam twoje nieśmieszne żarty...
-Ale się śmiejesz.
-Sam nie wiem dlaczego... Więc w piątek impreza? -zrobiłem smutną minę.
-Oj przestań. Będzie fajnie...
-U mnie byłoby fajniej...
-Charlie przestań!
-No co? - przeczesałem palcami jej włosy.
-Już jest późno, idziemy? - usiadła.
-Tak -wstaliśmy i ruszyliśmy w stronę domu Kate. Oczywiście przed bramą do jej domu wygłupialiśmy się jeszcze jakieś 10 minut. W końcu się pożegnaliśmy i poszedłem na autobus. 

niedziela, 8 listopada 2015

17.

*dwa dni później *

Śmiesznie było mówić wszystkim, że ja i Charlie jesteśmy razem. Dla większości to był szok. Raz, przecież przez tak długi czas się nie lubiliśmy a dwa ja olewałam wszystkich chłopaków.
Jeżeli chodzi o fanki, nie wstawiamy żadnych zdjęć razem, ale dalej do mnie piszą. Nie widzę tych wiadomości, bo Leondre i Charlie non stop przeglądają mój telefon i je usuwają. Poprosiłam ich żeby nie mówili nic dla Rusha, bo wtedy i ja i chłopcy mielibyśmy przejebane.
Rush i Cameron(mój przyjaciel z Polski)dziwnie przyjęli to, że ja i Charlie jesteśmy razem. Mówiłam im wcześniej trochę o Charliem ale chyba nie myśleli, że to tak na poważnie. Oboje powiedzieli, że jeżeli mnie skrzywdzi to już po nim. Mają tak bardzo podobne charaktery, na wakacje ściągnę tu Camerona, przecież to będzie wieczna impreza!

Przez dwa dni nie widziałam się z Charliem, on musi nadrobić materiał, a ja przygotowuję się do konkursów, ale dzwoni do mnie wieczorami i długo rozmawiamy. W weekend idziemy gdzieś z Alex i Mattem.

Dzień mijał jak zawsze. Z Leondre nawet lekcję nie są nudne. Właśnie skończył się wf. Charlie skończył wcześniej, więc przychodzi pod szkole i idziemy we trójkę do kawiarni.
Weszłam razem z dziewczynami z klasy do szatni. Przebierałam się gdy do szatni wbiegł Rush. Dziewczyny zaczęły krzyczeć i się zakrywać, nie dziwię im się.
-Rush to damska szatnia.- powiedziałam zmieniając swoją bluzkę. Widział już mnie w staniku, więc to nie było nic dziwnego.

-Co ty? Musimy pogadać.-oparł się o szafkę.

-Dobrze, poczekaj przed szkołą.- poprosiłam, a chłopak wyszedł. Dziewczyny z klasy dziwnie na mnie patrzyły. Olałam to i przebierałam się dalej. W klasie lepiej dogadywałam się z chłopakami... Takie to dziwne. W szkole krąży pełno plotek o mnie, Leo, Rushu i Charliem chłopcy z klasy to olewają a dziewczyny w to wierzą. Jest kilka które są sympatyczne, ale tylko tyle, nie liczę na żadną przyjaźń.
Gdy wyszłam przed szkołę przy bramie stali Rush, Leondre i Charlie, szeroko się uśmiechnęłam. Rush do mnie podszedł, chyba chciał porozmawiać na osobności.

-W końcu co tak długo? -nie odpowiedziałam tylko zabrałam z jego dłoni szklaną butelkę z colą. Wzięłam łyka i mu oddałam -Nie ważne. W sobotę jest impreza u Daniela idziemy prawda?

-emm bo ja w sobotę wychodzę z Charliem. -odpowiedziałam.

-Noc masz przecież wolną -zaśmiał się.

-No tak, ale wiesz... Charlie nie chcę żebym chodziła sama na imprezy.-uśmiech szybko zniknął z jego twarzy. Zdenerwował się.

-Przecież będziesz ze mną. -wycedził przez zaciśnięte zęby.

-Tak, ale alkohol i...

-Czy ty siebie słyszysz?! Charlie zabrania ci wychodzić ze mną na imprezy! -jego tęczówki zrobiły się czarne. - I ty mu na to pozwalasz. Robi z ciebie grzeczną dziewczynkę! Spójrz na siebie, - złapał mnie mocno za nadgarstek-nie jesteś nią i nigdy nie będziesz! -do moich oczu napłynęły łzy. My nigdy się nie kłóciliśmy. Nadgarstek zaczął mnie boleć, próbowałam się jakoś wyrwać, ale on był silniejszy. W ułamku sekundy podszedł do nas Chris, Charlie i Leo.

-Rush puść ją! -krzyknął zdenerwowany Chris, a Charlie go odepchnął. Patrzyłam na niego przerażona. Rush był agresywny, ale nigdy w stosunku do mnie. Patrzył na mnie wielkimi oczami, jego tęczówki odzyskały już naturalny kolor. Dopiero teraz zauważyłam, że wszyscy się na nas patrzą.

-Kate... Ja...-jąkał się. Odwróciłam się i odeszłam. Jest dla mnie jedną z najważniejszych osób, przyjaźnimy się, nie ważne co by się stało, nie powinien mnie tak traktować.
Obok mnie szli Leo i Charlie, który złapał mnie za rękę. Usłyszałam jeszcze głośne ,, kurwa,, i dźwięk rozbijanej butelki.
Siedzieliśmy w kawiarni jedząc gofry i pijąc gorącą czekoladę. Chłopcy o czymś rozmawiali. Nawet ich nie słuchałam, ciągle myślałam o Rushu.

-Heej Kate, wszystko w porządku ?-zapytał Charlie łapiąc mnie za dłoń.

-Taaak, po prostu jestem trochę zmęczona. Pójdę już do domu. -oznajmiłam.

-Tak, ja też powinienem już iść -powiedział Leondre. Blondyn postanowił mnie odprowadzić. Oczywiście go zaprosiłam i poszliśmy do mojego pokoju.

*CHARLIE *

Widzę, że Kate bardzo przejęła się kłótnią z Rushem. Zawszę mówiła, że on ją jakoś ogarnął po odejściu jej ojca. Szkoda tylko, że w taki sposób. Kate jest dla mnie idealna, ale nie lubię gdy piję lub chodzi na imprezy. Znam trochę Rusha, jest dobrym kolegą, ale nie pozwolę by tak traktował Kate, nie pozwolę by ktokolwiek ją tak traktował.
Usiedliśmy na jej łóżku a ja przyciągnąłem ją na swoje kolana i przytuliłem. Wiem, że właśnie tego teraz potrzebowała. Próbowałem z nią porozmawiać o dzisiejszym zajściu, ale nie chciała o tym rozmawiać, więc to uszanowałem i zmieniłem temat. Byłem u niej jakaś godzinę. Bolało mnie, gdy widziałem ją smutną. Kate powiedziała, że jest zmęczona a jeszcze musi odrobić lekcje. Upewniłem się czy na pewno jest okej i wróciłem do domu. Pisałem z Leo o tym jak Rush potraktował Kate.

,,Charlie, wiem jak to wyglądało, ale znam Rusha. Odkąd ich poznałem on chroni ją przed wszystkim przed czym tylko może. Traktuje ją trochę jak młodsza siostrę. Kate jest dla niego bardzo ważna i nigdy by jej nie skrzywdził. ,, Napisał. Nie mam pojęcia co mam o tym wszystkim myśleć.
*piątek*
*KATE*
Od tamtej kłótni nie widziałam Rusha. Chris i Max mówili, że siedzi w domu, bo jest chory. Nie wnikam. Z Charliem też się nie widziałam, ale codziennie rozmawiamy przez telefon.
Gdy się skończyły się lekcje z Leo wyszliśmy razem ze szkoły. Przed szkołą stał Rush z wielkim bukietem kwiatów. Stanęłam jak wryta. Czy Bad Boy Rush przyniósł mi kwiaty? Kiedy mnie zobaczył szeroko się uśmiechnął. Podeszłam do niego powoli.

-Kate przepraszam cie, za wszystko. Byłem zdenerwowany, bo spędzamy ze sobą coraz mniej czasu. Wiem, że to mnie nie usprawiedliwia, zachowałem się jak dupek. Przepraszam...- widziałam jak się tym przejmuje. Podeszłam do niego, a on mocno mnie przytulił. Staliśmy tak chwile, a potem odsunęłam się od niego. On dał mi bukiet i pocałował w czoło.

-Przepraszam...- powiedział cicho.

-Dobra nic się nie stało. Masz racje trochę cie ostatnio olałam.

-Tak i za to dzisiaj jesteś moja.

-Babski wieczór?- zapytałam.

-Męski. Możemy zapomnieć o tym co się stało?- zapytał poważnie. A ja przytaknęłam.

-Okej, ale niesiesz mnie do domu.- Rush i Leo zaśmieli się. Chłopak się odwrócił a ja wskoczyłam mu na plecy. Leo poszedł do domu, a Rush ze mną na plecach ruszył w strone mojego domu. Gdy byliśmy już u mnie zrobiłam zdjęcie jak chłopak stoi z kwiatami. Ehh to zdjęcie jest piękne. Wstawiłam je na instagrama. Poszłam na góre się przebrać, a on został na dole z moją mama. Kiedy wróciłam, poszliśmy do Rusha, nie brałam żadnych ubrań, bo zawsze spałam w jego ciuchach.
Nie było u niego rodziców, wiec mieliśmy cały dom dla siebie. Napisałam do Charliego, że dziś jestem u Rusha i wyłączyłam telefon. Nasz męsko-babski wieczór polegał na wypiciu litrów wódki. Gdy procenty uderzyły nam do głowy usiedliśmy na kanapie i śmialiśmy się. Uwielbiam nasze wspólne wieczory, mogę się wyluzować i nie myśleć o niczym. Jest tylko tu i teraz.


Obudziłam się w łóżku Rusha, byłam w jakimś T-shircie. Nie mam pojęcia jak się tu znalazłam. Ostatnie co pamiętam to jak siedzieliśmy w salonie. Za dużo alkoholu. Głowa mi zaraz pęknie. Rozejrzałam się po pomieszczeniu, ale nie widziałam Rusha. Wstała i wolnym krokiem ruszyłam po schodach do kuchni. Muszę znaleźć jakieś leki przeciwbólowe. Na kanapie leżał Rush.

-Heej- powiedziałam cicho.

-Jak tam?

-Dawno nie miałam takiego kaca.- usiadłam obok niego.

-Dawno nie piłaś.

-Fakt. Która godzina?

-13.00- odpowiedział a ja zerwałam się na równe nogi.

-Fuck, po 13 przychodzi po mnie Charlie!- pobiegłam na górę i założyłam spodnie. Szybko zbiegłam na dół, pocałowałam Rusha w policzek i wybiegłam z domu. Rush mieszkał niedaleko, niecałe 5 minut biegu. Najgorsza trasa w moim życiu. Otworzyłam drzwi do mojego domu i weszłam do środka. Od razu skierowałam się do mojego pokoju po drodze zdejmując buty. Nagle usłyszałam chrząkniecie. Odwróciłam się przerażona. Przy stole siedziała moja mama z Charliem. Uśmiechnęłam się sztucznie i podeszłam do nich powoli.

-O cześć. Ja nie zapomniałam...po porostu wczoraj oglądaliśmy filmy i...- tłumaczyłam się Charliemu, ale on siedział z poważną miną.

-Kate, jak ty wyglądasz?!- mama była zdenerwowana.- Śmierdzi od ciebie alkoholem! Masz szesnaście lat, co ty wyprawiasz! Rozmawiałyśmy już o tym, mówiłaś, że więcej się to nie powtórzy!- krzyczała, a ja stałam ze spuszczoną głową.- Idź się ogarnij, porozmawiamy później...- powiedziała już spokojniej. Złapałam Charliego za rękę i poszliśmy do mojego pokoju.

-Idź się przebierz. Niedługo wychodzimy.- powiedział obojętnie blondyn nawet na mnie nie patrząc i usiadł na łóżku. Wyjęłam z garderoby jakieś ubrania i poszłam do łazienki. Wyglądałam strasznie. Jezuuu jak mi wstyd. Wzięłam prysznic, umyłam zęby i ubrałam się.


Wyszłam i usiadłam przy toaletce, pomalowałam się i uczesałam włosy. W lustrze widziałam odbicie Charliego, ani razu na mnie nie spojrzał tylko robił coś w telefonie.

-Charlie, przepraszam, że się spóźniłam...- odwróciłam się do niego.

-Nic się nie stało.- nawet na mnie nie spojrzał. Podeszła i usiadłam obok niego. Złapałam go za rękę.

-Stało się. Zachowałam się głupio. Rush jest moim przyjacielem, ostatnio w ogóle się nie widujemy. Chciałam spędzić z nim czas jak dawniej.

- Kate ja to rozumiem. Wiem, że Rush to twój przyjaciel, nie zabraniam ci się z nim widywać, ale chce żebyś też zrozumiała mnie. Umawiam się z tobą, a ty przychodzisz spóźniona, na kacu, a nie mówię już o tym ,że nie odbierałaś telefonu. -dopiero teraz na mnie spojrzał, było mi wstyd jak cholera- Jesteś moją dziewczyną i martwię się o ciebie...- powiedział smutny.

-Zależy mi na tobie. Obiecuje, ze to był ostatni raz. - chłopak objął mnie ramieniem i pocałował w skroń.

-Dobra, zapomnijmy o tym. Chodź, bo się spóźnimy.- wstał już z uśmiechem na twarzy i złapał mnie za rękę. Poszliśmy do pizzerii i wzięliśmy 2 pizze. Mieliśmy się z nimi spotkać na plaży. Usiedliśmy na pomoście, a po chwili przyszła para.
-O jakie zakochańce!- krzyknął Matt, kiedy do nas podchodzili. Przywitaliśmy się. Jedliśmy pizze i rozmawialiśmy. Charlie wziął mój telefon i go włączył. No tak od wczoraj był wyłączony. Telefon zaczął wibrować. Zabrała mu telefon i zobaczyłam milion wiadomości od Leondre, Charliego, kilka od mamy, Chrisa i Maxa. O mój Boże co oni się tak na mnie wczoraj uwzięli.

-Kate jaka ty rozchwytywana.- stwierdziła Alex.

-Tak, wczoraj postanowiła się od wszystkich odizolować i wyłączyć telefon. - zakpił Charlie, a ja z zażenowania spuściłam głowe.

-Pierwsza kłótnia w związku?- zapytał rozbawiony Matt.

-Nie no, nie kłóciliśmy się.- powiedział Charlie i zaczął jak zawsze przeglądać mojego Twittera itd.

-Ale czytasz jej wiadomości.- zaśmiała sie Alex- Ty mu na to pozwalasz?

-Nie mam nic do gadania...- Charlie spojrzał na mnie.

-Kate dostaje wiadomości z groźbami i wyzwiskami...-powiedział. Nie chciałam, żeby wszyscy dookoła o tym wiedzieli, ale to jego przyjaciele, więc nie miałam mu tego za złe. Oboje spojrzeli na mnie.

-To nic takiego.- wyjaśniłam.

-Od jego fanek?- przytaknęłam- To czemu nic z tym nie zrobisz?- Alex skierowała się do blondyna.

-Bo Kate mnie o to poprosiła, ale chyba będę musiał coś zrobić...- przewróciłam oczami. Charlie pocałował mnie w policzek. Mój telefon zaczął dzwonić. ,,Leondre the lion,, Gdy Charlie to zobaczył zaczął się śmiać. Jeszcze ten dzwonek...kiedy ja go zmienię. Odebrał.

-Haloooooooooo?
-...
-Moja dziewczyna jest zajęta...
-...
-Nie chcesz wiedzieć- poruszył brwiami, Alex i Matt zaczęli się śmiać, a ja wyrwałam mu telefon.
-Tak?
-Kate, wiesz jak jesteś zajęta to...-taa bardzo śmieszne.
-Nie jestem zajęta. Siedzimy z Alex i Mattem na plaży. - zjechałam wzrokiem Charliego, który był rozbawiony. Też zaczęłam się śmiać.- Coś się stało?- zapytałam nie mogąc powstrzymać się od śmichu.
-Matma się stała....nic nie rozumiem. Możesz mi pomóc?- spoważniałam.
-Tak wieczorem, przyjdziemy do ciebie z Charliem.
-Dobra dzięki.- rozłączyłam się. Wytłumaczyłam Charliemu o co chodzi. Później rozmawialiśmy na luźne tematy i śmialiśmy się. Kiedy zaczęło się robić zimno stwierdziliśmy, że już trzeba się zbierać. Przyjaciele mojego chłopaka poszli do siebie, a my do Leo. Całą drogę Charlie przytulał mnie do swojego boku, żeby nie było mi zimno. Wytłumaczyłam Leo matematykę, a Charlie siedział na dole z Joeyem i grali na konsoli. Gdy skończyliśmy, zjedliśmy kolacje i blondyn odprowadził mnie do domu. Oczywiście przeprosiłam mamę, porozmawiałam z Cameronem na Skype i poszłam spać.

16.

*KATE*
Obudziłam się jak zawsze przygnieciona przez Leondre. Co z tego, że miał w chuj miejsca koło Charliego. Wygrzebałam się jakoś. Spojrzałam na chłopców, wyglądali słodko. Weszłam do garderoby i nałożyłam bluzę. Zeszłam na dół. Postanowiłam zrobić naleśniki. Włączyłam muzykę, dość cicho, nie będę ich budzić. Zaczęłam robić ciasto, tańczyłam i nuciłam sobie pod nosem.
-Ooo What do you mean! -wydarł się Leo schodzą po schodach. Właśnie leciała piosenka Biebera. Chłopak podszedł do mnie, zaczęliśmy tańczyć i śpiewać. Gdy skończyła się piosenka chłopak skoczył na mnie i owinął nogi wokół mojej talii.Lekko się zachwiałam.

-O mój boże Devris!

-Bogiem jeszcze nie jestem-zaśmiał się -mmm Kate wiem, że mam boski tyłek, ale Charlie będzie zazdrosny. -faktycznie trzymałam go za pośladki. Zaczęłam go szczypać. Leondre ma łaskotki dosłownie wszędzie, zaczął się śmiać i machać nogami . Nie dałam rady go utrzymać i upadliśmy na ziemię. Śmialiśmy się i kopaliśmy nogami. Często mieliśmy takie odpały. Po chwili przypomniałam sobie o naleśnikach. Fuck. Próbowałam wstać, ale Leo mi na to nie pozwalał.

-Puść mnie klocu, naleśniki! -wstałam i pobiegłam do kuchni. -Przez ciebie się spalił.

-Usprawiedliwiaj się... -zakpił

-A spadaj -wyrzuciłam przypalonego naleśnika. Leondre usiadł przy wysokim blacie na krzesełku barowym. Wyjęłam nutelle, bitą śmietanę i postawiłam te naleśniki, które były już usmażone. Rozmawialiśmy trochę o szkole. Opowiadałam mu co się działo, gdy go nie było.

-Dzień dobry -po schodach zszedł Charlie. Wyglądał słodko z rozczochranymi włosami i zaspanymi oczami. Uśmiechnęłam się na jego widok. Chłopak podszedł do mnie, mocno mnie przytulił. Był taki cieplutki.

-Oo jakie to słodkie. -powiedział ironicznie Leo. Zignorowałam go i pocałowałam blondyna w policzek.

- Co wy tu robiliście? Obudziły mnie wasze śmiechy. -powiedział zachrypniętym głosem. Leondre zaczął się śmiać.

-Nie ważne, masz zjedz coś. -podałam mu talerz z naleśnikami. Jedliśmy w ciszy. Poczułam się senna.

-Chce ktoś kawę, herbatę? -nastawiłam wodę.

-Ja poproszę herbatę.

-Taa ja też - gdy napoje były gotowe podałam im herbaty i wzięłam swoją kawę. Charlie wziął łyka mojej kawy i skrzywił się.

-O fuu, jak ty możesz to pić?

-Mi smakuje -odpowiedziałam.

-Bo jesteś uzależniona od kofeiny.- dodał Leondre. Zjechałam go wzrokiem. Brunet wziął mój telefon. Charlie spojrzał na niego zdziwiony.Na początku nie zwróciłam na to uwagi, bo Leo często przeglądałam mój telefon, ale szturchnął Lenehana w ramię. Aha o co chodzi, siedziałam na przeciwko chłopców więc nie widziałam co robią. Byli wpatrzeni w ekran, wyglądali na zdenerwowanych

-Coś zrobiłam?

-Nie nic-uśmiechnął się do mnie Charlie.

-Więc co robicie z moim telefonem?

-Nic -odpowiedział i odłożył telefon, który zaczął dzwonić. To była mama odeszłam od chłopaków i odebrałam. Pytała co u mnie itd. więc trochę jej poopowiadałam co i jak. Rozmawiałam z nią jakieś 5 minut i wróciłam do kuchni.

-Mama was pozdrawia. -chłopcy podziękowali. Leondry powiedział, że musi już iść, bo weekend spędza u ojca. Poznałam go i szczerze niby jest sympatyczny i w ogóle, ale jakoś wolę panią Victorie, coś mi w nim nie pasuje, za to dla Leo jest wzorem.

-To chodź się ubierzemy i pojedziemy do mnie a potem gdzieś wyjdziemy.

-Charlie nie chce mi się nigdzie iść... -zrobiłam smutną minę.

-W sumie też nie mam ochoty na kino ani nic takiego. - stanął naprzeciwko mnie i położył dłonie na moich biodrach. -To może spacer po plaży? -chłopak nachylił głowę i otarł swój nos o mój. Wywołało to uśmiech na mojej twarzy. Lekko pocałowałam go w usta. Charlie uśmiechnął się i musnął moje wargi, a ja oddałam pocałunek. -Mmm słodka jesteś. -powiedział gdy skończyliśmy.

-Dobra, chodź pójdziemy się przebrać. -pociągnęłam chłopaka za rękę do mojego pokoju. -Jak myślisz jest zimno? -zapytałam. Chłopak wszedł do mojej garderoby i przyniósł mi ubrania.

 Zaśmiałam się i poszłam do toalety się przebrać, gdy wyszłam blondyn był już ubrany.
-Łoo szybki jesteś.

-Dziwisz się, siedziałaś tam wieczność...- Zjechałam go wzrokiem, a on się zaśmiał i podszedł do mnie powoli- Nawet nie wiesz jak się cieszę, że nie muszę już się powstrzymywać, by cię dotknąć- dotknął dłonią mojego policzka, nieprzestająca patrzeć w moje oczy- przytulić...- złapał mnie za dłonie- i pocałować- pocałował mnie lekko w usta.

-Ja też się ciesze. Ta cała przyjaźń była męcząca...- stwierdziłam uśmiechając się.

-Wiedziałem, że na mnie lecisz.- uśmiechnął się łobuzersko.

-To ja wiedziałam, że cię kręcę.- zaśmieliśmy się. Pojechaliśmy do Charliego by mógł się przebrać. Blondyn poszedł do swojego pokoju a ja zostałam w salonie z jego mamą.

-To ty i Charlie, wy...?

-Nie, znaczy chyba nie.- podrapałam się po głowie. - Oficjalnie nie.- zaśmiałyśmy się. Nie krępuje mnie rozmowa z Panią Karen na ten temat, dobrze się dogadujemy.

-Rozumiem. Wiesz co Kate, kiedy opuścił nas mój były mąż, obawiałam się ,że nie poradzę sobie z wychowaniem Brook i Charliego. Szczególnie Charlie potrzebował ojca, którego nie było. Musiałam pracować więcej i bałam się, że spędzam z nim za mało czasu. Ale on sobie poradził. Pomimo wszystko dał radę.- Położyłam dłoń na ramieniu kobiety.

-Charlie to naprawdę dobry chłopak. Za to co pani zrobiła dla Brook i Charliego, powinna pani dostać medal matki numer 1.- zaśmiałyśmy się.

-Z czego się tak śmiejcie?- po schodach zszedł Charlie.

-Nic takiego- powiedziała Pani Karen- To miłego spaceru - blondynka mrugnęła do mnie , a my wyszliśmy. Do plaży było jakieś 20 minut. Spojrzałam na chłopaka: blond włosy, pięknie niebieskie oczy, miał na sobie szare dresy i zwykły T-shirt, wyglądał idealnie. Ciągle się wygłupialiśmy i żartowaliśmy. Na plaży była grupka chłopaków,odbijających piłke, gdy jeden z nich spojrzał na mnie, Charlie objął mnie ramieniem i przyciągnął do siebie.

-Co to było?- zapytałam, gdy odeszliśmy trochę.

-No co? Niech wiedzą, że jesteś moja.- uśmiechnęłam się na te słowa.

- Wiesz w sumie, to my nie jesteśmy razem.- stwierdziłam, a on zatrzymał się. Zmarszczyłam brwi. Chłopak z uśmiechem na twarzy klęknął przede mną. Rozejrzałam się dookoła nikogo nie było w pobliżu.

-Kate Porter, czy zechcesz zostać moją dziewczyna?- zaśmiałam się.

-Charlie Joe Lenehananie Greenie oczywiście!- skoczyłam na niego, chłopak mocno mnie przytulił i położył się na piasku.

-Wiem, że powinienem cię zabrać do restauracji na romantyczną kolację, ale...

-Ale ja jetem w dresie, a nie w pięknej sukience i nie jesteśmy w drogiej restauracji tylko leżymy na piasku... Za to nadal jest idealnie. -pocałowałam go. Charlie uśmiechnął się w moje usta i musnął moje wargi, odwzajemniłam pocałunek. Gdy skończyliśmy usiadłam na nim okrakiem. Rozmawialiśmy o wszystkimi i o niczym. Zadzwonił mój telefon. Odebrałam. To był Rush.

*CHARLIE *
-Co chciał? -zapytałem gdy skończyła rozmowę.

-Dziś jest jakaś impreza...

-Dobrze, że odmówiłaś.

-Dlaczego? -zmarszczyła brwi.

-Kate, nie chce ci niczego zabraniać, ale kolejka gości którzy chcą się do ciebie dobrać...

-Spokojnie, Rush mnie pilnuje. -zaśmiała się.

-Taak, a poza tym, nie chcę żebyś piła... -dziewczyna przytaknęła, a ja pocałowałem jej dłoń. Chwilę porozmawialiśmy i poszliśmy do MOJEJ DZIEWCZYNY (jak to pięknie brzmi ). Wieczorem wraca jej mama, więc zrobiliśmy kolację. Z pomocą Kate przyprawiłem kurczaka a ona zrobiła sałatkę i nastawiła frytki.

-Charlie na blacie stoją talerze i sztućce możesz je rozstawić? -zrobiłem to o co mnie prosiła. Drzwi od domu się otworzyły, a do salonu weszła pani Porter.

-Cześć córcia. Jak tam? -podeszła do Kate i ją przytuliła. Chyba mnie nie zauważyła.

-A bardzoooo dobrze -odpowiedziała dziewczyna.

-Dzień dobry! - przywitałem się a kobieta odwróciła się w moją stronę.

-O cześć Charlie, co u ciebie?

-A bardzooo dobrze. -Kate się zaśmiała.

-Coś się stało? Jest coś o czym nie wiem? -zapytała zdezorientowana.
Podszedłem do brunetki, objąłem ją w talii i pocałowałem w policzek.

-Charlie i ja jesteśmy razem.- powiedziała zadowolona. Pani Elizabeth przytuliła nas. Usiedliśmy do stołu. Napisałem do mamy żeby po mnie przyjechała .
*KATE*
Przyjechała pani Karen. Gdy dowiedziała się, że jesteśmy razem nawet nie była zaskoczona, powiedziała, że to było pewne przecież,, idealnie do siebie pasujemy,,. Moja mama oczywiście zaprosiła ją na herbatę, a my poszliśmy do mojego pokoju.
-Mamy jeszcze chwilę dla siebie... -chłopak pociągnął mnie za rękę na łóżko. Położył się na nim a ja położyłam głowę na jego brzuchu.

-Taa jak moja mama się rozgada to nie taką chwilę. -zaśmieliśmy się. Charlie włożył rękę pod moją bluzkę i położył ją na moim brzuchu. Rozmawialiśmy o jakichś głupotach. Po niecałej godzinie drzwi do mojego pokoju otworzyły się.
-Charlie musimy jechać do dziadków po Brook. -to była pani Karen. Wstaliśmy i zeszliśmy na dół. Na pożegnanie chłopak pocałował mnie w usta. Dziwne, bo nasze mamy patrzyły się na nas. A i zdążyły się umówić na kawę. Jeszcze zostaną przyjaciółkami. Lepiej to niz żeby miały się nie lubić.
Odrobiłam lekcję i położyłam się spać. 

sobota, 7 listopada 2015

15.

*LEO*

Od randki Charliego i Kate minęło 5dni. Charlie mówił, że wszystko było dobrze i, że nawet się całowali. Taak tylko teraz Kate ignoruje telefony Charliego a mi mówi, że nie ma czasu rozmawiać. Przez te pięć dni byliśmy poza miastem, ale dziś wracamy, więc postanowiliśmy... dobra ja postanowiłem, bo Charlie jeszcze o tym nie wie. W każdy razie pójdziemy do Kate dowiedzieć się o co chodzi. Nie będzie tak, że oni się kłócą a nasza przyjaźń na tym cierpi.
Lenehan ciągle chodzi smutny i wkurwiony na cały świat.
Ostatni koncert z naszej pięciodniowej trasy gramy w naszym mieście.
Wyszliśmy na scenę. Rozglądałem się w poszukiwaniu przyjaciółki. Miałem cichą nadzieję, że będzie. Nigdy nie przegapiła naszego koncertu w mieście i nie myliłem się jak zawsze stała za publicznością. Podszedłem do blondyna.

-Kate przyszła -powiedziałem mu na ucho a na jego twarzy momentalnie pojawił się uśmiech. Cały koncert patrzył na Kate. Ona naprawdę go uszczęśliwia. 

*KATE*

Cały koncert Charlie patrzył na mnie a ja na niego. Nie wiem co mam robić. Gdy skończyłam się ostatnia piosenka wraz z tłumem fanek wyszłam z klubu. Na moje nieszczęścia przed klubem stał Joey.
-O hej Porter, dawno się nie widzieliśmy -przytulił mnie na przywitanie.

-Cześć.

-Już idziesz? Nie przywitasz się z chłopakami? Słyszałem, że ty i Charlie już nie jesteście przyjaciółmi-zaśmiał się głupio, ale gdy zobaczył moją minę spoważniał-Coś się stało?

-Nie, ja tylko muszę iść -powiedziałam i szybko odeszłam. Przed budynkiem stało jeszcze duża grupa bambino. Zaczęły krzyczeć coś w stylu ,, Kate jesteś nikim,, słyszałam też wyzwiska,, ty kurwo, szmato,, i wiele innych. Spuściłam głowę i szybkim krokiem skierowałam się na autobus.
Gdy przyszłam do domu, przebrałam się.


 Położyłam się na kanapę i włączyłam telewizor. Oglądałam jakieś seriale, gdy drzwi do mojego domu otworzyły się a do salonu wparowali Leondre i Charlie.
-Dzień dobry królewno, musimy porozmawiać. -powiedział Leo a ja wstałam.

-Joey powiedział nam co się stało przed klubem.- oznajmił Charlie. Poszłam do kuchni ze spuszczona głow
a.
-Nie ma o czym mówić, nic się nie stało, przyzwyczaiłam się. -powiedziałam stojąc do nich tyłem,fuck zamknij się Kate, zaczęłam grzebać w szafkach w poszukiwaniu kubka.

-Jak to się przyzwyczaiłaś? -zapytał blondyn a Leo wziął mój telefon i zaczął go przeglądać, potem podał go Charliemu.

-Kurwa Kate czy ciebie pojebało?! -krzyknął wkurzony Leo- One cie wyzywają, grożą ci a ty mówisz, że nic się nie stało?! 

*LEO*
Nie ja, nie byłem zły, byłem wkurwiony. Nie pozwolę by ktokolwiek traktował tak Kate.
-Musimy coś z tym zrobić, czemu nam nie powiedziałaś? -dziewczyna stała tyłem.- Kate do cholery spójrz na mnie!-dziewczyna gwałtownie się odwróciła.

-Gdybym wam powiedziała, co byście zrobili? Nic, bo z tym nie da się nic zrobić! -nigdy nie widziałem jej takiej zdenerwowanej. Miała zaszklone oczy. - Nie wiecie jak to jest gdy codziennie wysyła wam ktoś wiadomości z wyzwiskami i groźbami. Ludzie piszą mi, że jestem nikim w porównaniu do was, że moi przyjaciele są ode mnie lepsi, że nie zasługuje na was! To cholernie boli, bo gdy widzę te wiadomości codzienne powoli zaczynam w to wierzyć... - nie chciałem, żeby się tak czuła. To wszystko przez nas. Charlie stał jak wryty i patrzył na dziewczynę. Oboje mieliśmy łzy w oczach. Było nam źle ze świadomością, że to przez nas.

-Kate, ja przepraszam... -chciałem ją przytulić, ale przytrzymała moje ręce.
-Po prostu to zignorujmy. -powiedziała patrząc mi w oczy. Po części wiem co czuję, byłem kiedyś prześladowany i podziwiałem ją za to, że nie płaczę słysząc te wszystkie wyzwiska.

-Nie wiem czy to dobry pomysł. -wtrącił się Charlie.

-Proszę. -Kate spojrzała na niego.

-Obiecaj, że nie będziesz czytać tych wszystkich wiadomości. -nie wiem czy to dobry pomysł. Dziewczyna się zgodziła. Staliśmy chwilę w ciszy.

-Zrobię herbatę i obejrzymy jakiś film. -powiedziała Kate i nastawiła wodę. Mój przyjaciel usiadł na kanapie a ja podłączyłem laptop do telewizora. Kate po chwili przyszła z naszymi napojami i usiadła na fotelu. Włączyłem pierwszy lepszy horror i zaczęliśmy oglądać. Film przyznam szczerze, że był dość straszny. W połowie filmu Kate go zatrzymała.

-Leondre idź zamknąć drzwi.- rozkazała.

-Dlaczego ja?

-Bo jest 23 i to ty włączyłeś to gówno. -zaśmialiśmy się. Atmosfera się trochę rozluźniła. 
*Charlie *
Leondre poszedł zamknąć drzwi, gdy wrócił, Kate włączyła film. Po chwili wstała z fotela i podbiegła do mnie. Położyła się obok i mocno wtuliła w moja klatkę piersiową.


-Przepraszam-powiedziała cicho. Tak naprawdę to ja powinienem ją przepraszać. Pocałowałem ją we włosy. Dziewczyna odniosła głowę i uśmiechnęła się do mnie. Chciałbym aby ten uśmiech był zawsze na jej twarzy. Nachyliłem się i musnąłem jej wargi.

-Fuu,nie przy mnie-powiedział Leo zakrywając oczy ręką.

-Znajdź sobie dziewczynę -powiedziałem rozbawiony.

-Mam dość problemów z wami. Nie mam czasu na dziewczynę. -odpowiedział i zaśmialiśmy się. Resztę filmu śmialiśmy się z filmu i aktorów, jak zawsze, a Kate leżała wtulona we mnie.

-Rozumiem, że śpicie u mnie?-dziewczyna usiadła.

-Yep-przytaknąłem. Patrzyłem na jej twarz, jest piękna.

-Nie patrz się tak. Idę coś zjeść... -wstał i poszła do kuchni.

-Jest po 1, będziesz gruba.-powiedział Leo.

-Luz, Charliemu to nie przeszkadza -dziewczyna spojrzała na mnie- prawda?

-No wiesz... -podrapałem się po karku. Oczywiście żartowałem. Kate i Leo zaczęli się śmiać.

-Dzięki kalafiorku- wyszczerzyła się Kate.

-Kalafiorku? -zaśmiałem się.

-Kiedyś słyszałam jak jakaś laska powiedziała tak do swojego chłopaka.-wyjaśniła.

-Przecież wy nie jesteście razem.- zauważył Leo.

-No tak.- trzeba to zmienić pomyślałem.

-Chcecie coś? -zapytała Kate.

-Możesz zrobić popcorn... Kalafiorku-poprosiłem a Leo wybuchł śmiechem.

-To nie brzmi dobrze- skrzywiła się brunetka. Po kilku minutach wróciła z popcornem i sałatką, podała mi to po czym poszła jaszcze do kuchni i przyszła z sokiem i colą. Sok podała Leo. Wzięła swoją sałatkę i usiadła na kanapie koło bruneta. Opowiadaliśmy Kate o ostatnich pięciu dniach przez które byliśmy poza miastem, a gdy skończył nam się popcorn stwierdziliśmy, że idziemy spać. We trójkę mieliśmy spać na łóżku Kate, nie było problemu bo jest wielkie.

-Ja nie śpię w środku! -krzyknęła Kate wbiegając po schodach.

-Ja też nie! -szybko powiedziałem.

-oj weźcie, jesteście prawie razem, dlaczego mam spać miedzy wami.- powiedział Leo, gdy weszliśmy do pokoju.

-Kto pierwszy ten lepszy.- stwierdziła Kate.

-Jak dziecko...

-To prawo jest wieczne. -powiedziała i weszła do łazienki. Po kilku minutach wyszła.

-Możecie skorzystać z mojej, ale macie podnosić deskę. -rozkazała a Leo wszedł do łazienki. Spojrzałem na Kate, która wiązałam swoje długie włosy,kiedy skończyła podeszła do mnie.

-Charlie przepraszam, że się tak zachowałam, to było egoistyczne. -złapałem ją za dłonie.

-Nie masz za co przepraszać. To ja przepraszam. To przez to zdjęcie zaczęły cię wyzywać.Nie powinienem go wstawiać.

-W sumie to wyszliśmy na nim słodko...

-W sumie to też tak myślę -powiedziałem szybko i zaśmieliśmy się. Dziewczyna pocałowała mnie w policzek.

-Wiesz, nie widzieliśmy się kilka dni. Może jutro gdzieś wyjdziemy? -zapytałem.

-Dobry pomysł.-Z łazienki wyszedł Leo, a potem ja poszedłem się ogarnąć i poszliśmy spać.  

piątek, 6 listopada 2015

14.

*KATE*

Dziś wielki dzień. Randka z Charliem. W swoim życiu byłam na wielu randkach, ale teraz jest inaczej. Strasznie się ciesze, ale też trochę boję, że będzie niezręcznie. Jest pierwszym chłopakiem, do którego czuję coś takiego. W Polsce miałam chłopaka, ale nie byłam z nim dlatego, że  mi się podobał, nie było to nawet zauroczenie, tylko przyzwyczajenie.
Myślałam jak mam się ubrać, bo nie wiem co będziemy robić. Postawiłam na wygode. Pokręciłam lekko włosy, zrobiłam delikatny makijaż i założyłam. 

Usłyszałam dzwonek do drzwi i zbiegłam na dół. Założyłam buty,  poprawiłam włosy i otworzyłam drzwi. W progu stał uśmiechnięty blondyn.
-Hej- pocałowałam go w policzek. 
-Cześć-odpowiedział i zeskanował mnie od dołu do góry.- Ślicznie wyglądasz -powiedział dalej się szczerzacz. 
-Dziękuję, to gdzie idziemy? -zapytałam gdy przekroczyliśmy bramę.
-Idziemy do mojej szkoły. Mój znajomy jest w drużynie siatkarskiej i obiecałem mu, że będę. Alex i Matt też będą.
-W Polsce też grałam w siatkówkę. 
-hahaha. Siatkówka, hip-hop, gimnastyka. Jest coś jeszcze o czym nie wiem?
-Emm potrafię grać na gitarze. Kiedyś wszędzie mnie było pełno... -Charlie  objął mnie ramieniem, a ja złapałam go w pasie.
-Po meczu pójdziemy do kina -uśmiechnął się. Mecz zaczynał się o 13 więc szliśmy  piechotą. Wcale nie było niezręcznie,  rozmawialiśmy jak zawsze. Przed wyjściem czekali na nas Alex i Matt. Przywitaliśmy się i weszliśmy do środka. Mecz był na sali gimnastycznej.

*CHARLIE * 

Usiedliśmy na trybunach. Na sali była rozstawiona siatka a kilku zawodników się rozgrzewało.  Kate lubi sport, więc na pewno nie będzie się nudzić. Zadzwonił telefon brunetki, więc przeprosiła i wyszła z sali, bo było dość głośno. Podszedł do nasz przyjaciel Josh. Przywitaliśmy się. Rozmawialiśmy a po chwili wróciła Kate.  Podeszła, A Josh spojrzał na nią z niedowierzaniem. Znał Kate z imprez,wiedział, że Leo się z nią przyjaźni, ale nie wiedział, że ja też  mam z nią dobry kontakt. Zawsze podobała mu się z wyglądu. Widząc, że prawie rozbiera ją wzrokiem, postanowiłem to przerwach.
-To jest Kate -przedstawiem brunetkę i objąłem ją  ramieniem. 
-Josh- ledwo z siebie wydusił.  Kate podała mu rękę. 
-Miło mi cie poznać -uśmiechnęła się do niego po czym przytuliła się do mojego boku. 
-Wy jesteście razem? -spojrzałem na Kate,  która tak samo jak ja  nie wiedziała co odpowiedzieć.
-Nieee-przeciągnęła a wszyscy się zaśmiali. 
-Kate pójdziesz ze mną do łazienki? -zapytała Alex i obie wyszły z sali gimnastycznej. Oczywiście Josh był zdziwiony moją relacją z Kate. 

*KATE* 

Alex dopytywała mnie o Charliego. Gdy wracałyśmy już do chłopaków ktoś położył dłonie na moich oczach.
-Charlie? 
-Lepiej -ktoś odpowiedział i odsłonił mi oczy. Odwróciłam się i zobaczyłam znajomą uśmiechniętą twarz. To był Kevin. Przyjaciel Rusha, spędziłam z nim pół wakacji, a potem jakoś kontakt się urwał. Chłopak mocno mnie przytulił. 
-Cześć -uśmiechnęłam się -grasz w drużynie ?-spojrzałam na jego strój. Przypomniałam sobie o Alex która stała i przyglądała się sytuacji.-o to jest Alex -przedstawiam dziewczynę i widząc jak się na nią patrz dodałam -jest zajęta...
-Kevin -podał dziewczynie rękę -wszystkie ładne laski są zajęte -chłopak udawał smutnego a my się zaśmiałyśmy. -Lepiej powiedz kim jest Charlie?
-Idę z nim po meczu do kina- oznajmiłam z dumą.
-Kate Porter ma chłopaka, chyba w to nie uwierzę.
-Jeszcze nie jesteśmy razem. 
-Jeszcze -podkreśliła Alex i zaśmialiśmy się. 
-Musimy się jakoś spotkać -oznajmił. W tym momencie przechodził chłopak z przeciwnej drużyny.
-Hej blondi-powiedział chamsko i klepnął Alex w pośladki. Alex była zaskoczona. Co za cham. Kevin momentalnie zjawił się przy tym idiocie i zaczęli się szarpać.  Mój znajomy przydusił go do ściany i wymierzył mu cios w twarz.  Wiedziałam że jak Kevin zacznie go bić to nie skończy tak szybko. Opamiętałam się i zaczęłam odciągać przyjaciela. Stanęłam miedzy nimi przez co Kevin musiał przestać go bić. Ten cham stal z rozwaloną wargą i zaczął się śmiać. Nagle Alex podeszła do niego i uderzyła do z liścia w policzek tak ze chłopak upadł. Wywołało to u mnie uśmiech i podziw.  Alex odwróciła się przodem do nas i chyba sama była z siebie zadowolona bo usmiechneła się pod nosem. W tym momencie podeszli do nas zdezorientowali Charlie i Matt. Charlie objął mnie ramieniem, a Matt dopytywał o co chodzi. Wytłumaczyła mu co się stało dopiero gdy odeszliśmy i się nie dziwię bo był mocno wkurwiony. Pożegnałam się z Kevinem i zaczął się mecz. Oczywiście drużyna ze szkoły moich znajomych wygrała. Pożegnaliśmy się i ruszyliśmy w stronę kina.

*CHARLIE*

-Chodź poszukamy jakiejś restauracji -zaproponowałem. 
-emm ja chyba mam ochotę na frytki.
-Chcesz jeść frytki na randce? 
-To źle? 
-Wiesz...ja też mam ochotę na coś niezdrowego.- dziewczyna zaśmiała się, więc ruszyliśmy w stronę jakieś budki. Kate zamówiłem frytki a sobie zapiekankę. Gdy dostaliśmy nasze jedzenie usiedliśmy gdzieś na murku.  Gdy zjadłem spojrzałem na dziewczynę. 
-Już nie chcę -powiedziała jak mała dziewczynka i nakarmiła mnie frytką. Zaczęliśmy karmić nimi gołębie. Trochę się pośmialiśmy.
-To co idziemy? -zapytała. 
-Poczekaj-zeskoczyłem z murku i stanąłem między jej nogami-Zrobimy zdjęcie -odwróciłem się do niej tyłem.  Kate objęła mnie i pocałowała w policzek a ja zrobiłem zdjęcie. Pomogłem jej zejść z murku i trzymając się za ręce poszliśmy do kina.


 Alex mi doradziła żebym zabrał ją na horror, ale przecież Kate się ich nie boi,  nie będzie przytulania. Usiedliśmy na kanapie.
-Wiesz jak będziesz się bała to możesz się przytulić. -powiedziałem jak zaczęły się reklamy. Kate się usmiechneła i przytuliła do mnie. Niby ta nasza randka nie była jakaś wybitna, ale fakt że byłem z Kate czynił ją najlepszą na świecie. Pocałowałem ją  w głowę i skupiłem się na filmie.
Po filmie odprowadziłem Kate do domu, całą drogę nabijaliśmy się z filmu który był do bani. 
-To kiedy się widzimy? -zapytałem gdy staliśmy pod jej domem. 
-Jak najszybciej -powiedziała a ja ją przyciągnąłem do siebie. Staliśmy blisko siebie patrząc sobie w oczy. 
-W takim razie zadzwonię jutro-powiedziałem.  Nie odrywaliśmy od siebie oczu. Mój wzrok zjechał na jej usta. Uśmiechnęła się  i przegryzła wargę. Położyłem dłonie na jej talii przyciągnąłem jeszcze bliżej i wbiłem się w jej usta.  Były miękkie. Delikatnie muskałem jej wargi. Kate zarzuciła ręce na moją szyję. Czułem się jak w niebie. Po jakimś czasie oderwaliśmy się od siebie. Oparłem swoje czoło o jej.  Patrzyliśmy sobie w oczy.  
-To do jutra- dziewczyna szybko wbiła się w moje usta i poszła do domu. A ja zadowolony ruszyłem na przystanek, jak jechałem autobusem wstawiłem nasze zdjęcie napisałem,, Hey my princess xx,,  i oznaczyłem Kate.