piątek, 6 listopada 2015

13.

*CHARLIE*
Cały tydzień spędziłem z Kate. Po szkole przychodziłem do niej albo ona do mnie. Nie mogę przestać o niej myśleć. Ciągle mam ją przed oczami. Ciągnie mnie do niej cholernie i ta cała przyjaźń... nie ma mowy, żeby się sprawdziła. Za każdym razem kiedy ją dotykam, kiedy patrze jej w oczy... to jest niedopisania. Jest jeden wielki problem, jak jestem z nią to czuje się wspaniale, mógłbym z nią spędzać całe dnie, ale jak wracam do domu to uświadamiam sobie, że jestem idiotą. Przecież milion razy mi powiedziała, że jestem dla niej tylko i wyłącznie przyjacielem.
Dziś jest piknik za miastem. Leo i ja mamy tam wystąpić. Jedziemy ja, Leo, Kate, moja mama i Brook. Przyjechaliśmy po Leo i Kate do Devri'sów. Gdy wyszli przed dom, nie mogłem oderwać oczu od Kate jest taka śliczna. Miała pofalowane włosy i lekki makijaż.

Weszli do samochodu i przywitali się, oczywiście Brook musiała siedzieć koło Kate i rozmawiała z nią całą drogę, a ja siedziałem na przednim siedzeniu i przysłuchiwałem się ich rozmowie. Obserwowałem odbicie brunetki w lusterku, mama to zauważyła i szturchnęła mnie w ramię. Gdy dojechaliśmy i wyszliśmy z samochodu Leondre złapał Kate za rękę. Zdenerwowało mnie to, wiem, że między nimi nic nie ma, ale to ja powinienem trzymać ją za rękę. No więc, do koncertu mieliśmy jeszcze godzinę. Scena była na powietrzu, dookoła było mnóstwo stolików, jakieś budki z lodami, popcornem itp. My weszliśmy do jakiegoś budynku, gdzie mieliśmy zostawić nasze rzeczy i przygotować się do koncertu. Mama z Brook gdzieś poszły, chyba szukać znajomych mamy. Kate stwierdziła, że pójdzie się rozejrzeć.
*KATE*
Chłopcy rozgrzewali głosy itd, więc pomyślałam ,że nie będę przeszkadzać i ogarnę co i jak.
Cały ten tydzień spędziłam z Charliem i nie wiem, czy to dobry pomysł, bo podoba mi się coraz bardziej. Uwielbiam spędzać z nim czas, świetnie się dogadujemy. Boje się, że się w nim zakocham, a on będzie chciał tylko przyjaźni. Po chwili ktoś przerwał moje rozmyślenia.
-Hej, piękna!- odwróciłam i zobaczyłam dwóch podobnych chłopaków, to byli bliźniacy, skądś ich znałam, ale jakoś nie mogłam skojarzyć.
-Znamy się?- zapytałam.
-Nie, ale możemy się poznać- odpowiedział szarmancko jeden z nich, widać ,że drugi był zażenowany.
-Idioto to znajoma Devris'a- zmarszczyłam brwi.
-A no faktycznie- odpowiedział bratu.
-Znamy się?- powtórzyłam pytanie.
-Jestem Joshua,a ten idiota to Kyle- przedstawili się i podali mi dłonie.
-A już was kojarzę bracia Brooks. Jestem Kate - uśmiechnęłam się.
-My cię też kojarzymy- uśmiechnęli się do siebie znacząco.
-Aha, mam się bać?
-Nie, chyba nie. Ale powiedz nam, czy ty i Leo jesteście razem?- zapytał Joshua.
-Nie, Leondre to mój przyjaciel...- odpowiedziałam.
-Taak , spokojnie, jeżeli jesteście razem możesz nam powiedzieć...
-Hahahah , my jesteśmy tylko przyjaciółmi- zaśmiałam się.
-Skoro tak uważasz...- powiedział jeden z nich.
-Tak, chyba powinnam poszukać chłopaków.
-Zaraz będzie koncert, my też występujemy, więc możesz iść z nami za scenę- zgodziłam się i poszliśmy. Bliźniacy są bardzo sympatyczni. Kyle się trochę do mnie przystawiał, ale chyba myślą, że ja i Leo jesteśmy parą, więc nie był natarczywy. Śmialiśmy się i przyszedł jeszcze jeden chłopak i o mój Boże to James Smith. On również był w BGT. Widziałam jego występy i muszę przyznać, że jest niesamowity, ma tak czystą barwę głosu, że mogę go słuchać całymi dniami, po prostu uwielbiam go.
-Cześć jestem James- przedstawił się.
-Kate, miło mi. Widziałam kilka twoich coverów i masz niesamowity głos.- byłam mego podekscytowana.
-Ty też występujesz?- zapytał skanując mnie wzrokiem.
-Nie, to jest koleżanka Leo i Charliego- opowiedział za mnie Joshua.
-A no tak, kojarzę cie...
-Skąd wy mnie kojarzycie?- zapytałam zdziwiona.
-Milion zdjęć na sanpchacie i Instagramie, a nie mówiąc już o tych wszystkich Bambinos, które cie nienawidzą- powiedział Kyle, a pozostali dwaj chłopcy zjechali go wzrokiem.
-Tak, kilka tysięcy dziewczyn chce mnie zabić, wiem o tym.- Śmialiśmy się jeszcze przez chwile, potem bliźniacy poszli się przywitać z jakimiś znajomymi a ja rozmawiałam z Jamsem. Chyba się trochę zachowuje jak psychofanka, ale co poradzę, że go uwielbiam. Po kilku minutach zaczęłam z nim rozmawiać, jak z kolegą, a nie gwiazdą, którą na początku dla mnie był.
Zadzwonił mój telefon, Leondre the lion.
-Halo - odebrałam.
-Kate gdzie jesteś?
-Za sceną, czekam na was- powiedziałam i się rozłączyłam. Podeszli do nas The Brooks, a po chwili przyszli też Charlie i Leo, który przytulił mnie od tyłu.
-To wy w końcu jesteście razem ?- zapytał Kyle.
-Nie, dlaczego?- Leo był zdziwiony.
*CHARLIE*
Zostawiliśmy ją na pół godziny a już jest otoczona chłopakami. Mimo, że to nasi znajomi, nie podobało mi się jak na nią patrzyli. Zaraz się zaczynają występy, wiec Kate poszła  i usiadła, na jakimś murku za widownią, po chwili podeszła do niej Brook z moja mama. Pierwszy wystąpili the Brooks, a potem James,oczywiście wiedziałem, że Kate lubi go słuchać. Wszedł na scenę i powiedział coś, za co miałem ochotę go zabić.
- Występ dedykuje Kate,mojej fance numer jeden. - i zaśmiał się. Cholera, występ był naprawdę dobry. Gdy skończył występ, my weszliśmy na scenę i zacząłem śpiewać. Cały czas patrzyłem się na Kate, która siedziała z moją siostra i uwarzenie oglądała koncert. Gdy Leo zaczął swój rap James podszedł do Kate, usiadł koło niej i objął ramieniem. Powiedział coś do niej, na co się zaśmiała. Myślałem, że rzucę w niego tym pieprzonym mikrofonem . Na chwile się odwróciłem tyłem do widowni. Leondre spojrzał na mnie pytająco. Postanowiłem, że muszę się ogarnąć. Przestałem patrzeć się w strone PRZYJACIÓŁKI i skupiłem się na występie. Poszło nam dobrze. Gdy zeszliśmy ze sceny, Leo mnie zatrzymał.
-Stary spokojnie, przecież James na pewno się jej nie podoba...- powiedziałem mu, co czuje do Kate kilka dni temu. Musiałem się komuś wygadać, a on jest dla mnie jak brat.
-Tak- odpowiedziałem nawet na niego nie patrząc i szybkim krokiem ruszyłem w stronę gdzie siedziała dziewczyna, ale była tam tylko moja mama i siostra -Mamo, gdzie jest Kate?- zapytałem.
- Przyszedł James i gdzieś razem poszli- odpowiedziała z uśmiechem na twarzy.- Coś się stało?- zapytała widząc wyraz mojej twarzy.
- Nie - Leo wybuchł śmiechem.
-Bardzo śmieszne.- zjechałem go wzrokiem. Po 15 minutach podeszli do nas bracia Brooks.
-Gdzie twoja dziewczyna Leo?- zapytał Joshua.
-James mi ją zabrał- odpowiedział ze śmiechem Leo. Serio go to bawi. Joshua i Kyle nie wiedzieli o co chodzi, ale Leo zaczął patrzeć na mnie znacząco.
-Aaa o to chodzi. Charliemu podoba się Kate. Nie dziwie się, jest niezła- powiedział Kyle.
-Dobra może pójdziemy im przeszkodzić?- zapytał Joshua.
-Wiesz gdzie są?- spojrzałem na niego.
-No , siedzą za drzewem- wszyscy oprócz mnie się zaśmiali. Próbowałem ich wyśledzić wzrokiem, ale było za dużo ludzi. Joshua zaprowadził nas w to miejsce. Siedzieli na trawie i rzucali sobie do buzi popcornem. Romantycznie...
-O a wy tu co?- zapytał Leondre, gdy do nich podeszliśmy.
-A my tu nic- opowiedziała rozbawiona czymś Kate. Wszyscy usiedliśmy na trawie. Leondre usiadł za Kate i przytulił się do niej. Byłem mu wdzięczny, wolę żeby on ją przytulał niż James. Siedzieliśmy chyba z 2 godziny i gadaliśmy. Atmosfera się rozluźniła i było fajnie. Zaczęło się ściemniać, postanowiliśmy wrócić na ten piknik. Grała muzyka i paliło się kilka ognisk. James znowu zaczął zagadywać Kate. Postanowiłem coś tym zrobić. 
-Kate możemy pogadać?
-Jasne - opowiedziała, wiec reszta naszych znajomych nas wyprzedziła.
-Może poszukasz Brook, pewnie się nudzi, a skoro tu jesteś to mogłabyś się nią zająć-powiedziałem, a z twarzy dziewczyny znikł uśmiech. Powiedziałem coś nie tak?
-Żartujesz sobie?
-Nie , po prostu no wiesz....
-Ty zabrałeś mnie tu jako niańkę czy przyjaciółkę?- była lekko zdenerwowana.
-Nie, ale tu są moi znajomi i...- trochę się pogubiłem.
-Zrobiłam coś nie tak? Wstydzisz się mnie czy co?! Dobra nie ważne, pójdę po Brook- była bardzo zdenerwowana. Czy to serio zabrzmiało jakbym się jej wstydził? Gdy odeszła wróciłem do towarzystwa.
-Charlie jesteś idiotą- stwierdził Leo a ja się nawet z nim zgadzam.
-Jeżeli podoba ci się Kate, to ją gdzieś zaproś. Przecież to fajna laska, na pewno cie nie wyśmieje- twierdził James. Co?! James?! Wszyscy spojrzeli na niego zdziwieni. 
-Zaraz, zaraz przecież podrywałeś Kate- zwrócił się do Jamesa Kyle.
-Pojebało cie, jest ładna i ma zajebisty charakter, ale przecież widać, że podoba się Charliemu, a ja za laski kumpli się nie biorę- opowiedział rozbawiony chłopak. A ja w tym momencie jebnąłem się ręką w twarz.
-Jakim ja jestem idiotą- wszyscy zaczęli się śmiać. -Będę musiał ją przeprosić -stwierdziłem. Kate siedziała z moja siostrą przy jednym z ognisk. Poczekałem jakieś pół godziny i poszedłem do niej. Usiadłem obok na trawie, nawet na mnie nie spojrzała. Brook zasnęła na jej kolanach. Cieszę się że lubi Kate.
-Kate  przepraszam. Zachowałem się jak idiota.
-Nie szkodzi -powiedziała obojętnie.
-Nie chodzi o to, ze się ciebie wstydzę czy coś...
-Więc o co chodzi Charlie? Powiedz o co chodzi, bo już się w tym wszystkim gubię. Zapraszasz mnie, ale nie chcesz, żebym przebywała w twoim towarzystwie.-spojrzała na mnie smutno.
-To nie tak. Chciałbym spędzać z tobą jak najwięcej czasu i nie chcę żeby inny chłopak spędzał go z tobą. Kate ja tak nie potrafię. Ta nasza przyjaźń... wiem,   obiecałem ci, że będziemy tylko przyjaciółmi. Ale nie potrafię, jesteś dla mnie ważna, ale nie jako przyjaciółka tylko ktoś więcej...-dziewczyna oparła głowę o moje ramię a ja ją objąłem ramieniem. Uśmiechnęła się pod nosem.                                     
-Charlie jedziemy! -odwróciłem się to była mama, w takim momencie. Wziąłem Brook na ręce,  pożegnaliśmy się z wszystkimi i poszliśmy do samochodu. Posadziłem siostrę na tylne siedzenie. Zatrzymałem Kate,  która też chciała wsiąść i przyciągnąłem do siebie. 
-Jutro przyjdę po ciebie o 12- oznajmiłem a dziewczyna pocałowała mnie w policzek. Cieszyłem się jak pojebany.




wtorek, 3 listopada 2015

12.

Obudził mnie mój telefon. Prawie spadłam z łóżka, gdy usłyszałam dzwonek ustawiony przez  Devris'a.  Zabije go chyba. Nie chciało mi się nawet otworzyć oczu. Po omacku szukałam telefonu na szafce. W końcu go znalazłam.
-Tak?- zapytałam zaspanym głosem.
-Cześć Kate,  ja już jadę do galerii... chwila czy ty jeszcze śpisz?!-zerwałam się z łóżka. No tak przecież miałam się spotkać z Charliem, cholera. Pobiegłam do łazienki.
-Nie no co ty... ja ymm juz wychodzę, tak już miałam wychodzić -powiedziałam szybko, wyjmując szczoteczkę i pastę. W słuchawce słyszałam tylko śmiech chłopaka.
-eh, dobra będę czekał w jakiejś restauracji, a ty się tam streszczaj -rozłączyłam się. Szybko się umyłam, ubrałam.

Do torebki wrzuciłam portfel, bilet, telefon i kosmetyki. Wybiegłam na autobus. W drodze na przystanek pomalowałam się. Po 20 minutach byłam już w galerii. Skierowałam się w stronę restauracji. Zauważyłam blondyna, przy jednym ze stolików i szybko do niego podeszłam,  gdy mnie zauważył szeroko się uśmiechnął.
-Dzień dobry śpiąca królewno, kupiłem ci kawę i tosty.
-Hej, dziękuję, kochany jesteś -pocałowałam go w policzek i usiadłam na przeciwko chłopaka. -Przepraszam, zaspałam trochę...
-Chyba ci wybaczę, dobra jedz, bo pewnie nie zjadłaś śniadania.-posłałam mu uśmiech.  Faktycznie byłam strasznie głodna, więc zabrałam się za moje tosty. Wypiłam kawę i poszliśmy w głąb galerii.
-Chodź tam -przyciągnął mnie do siebie i objął mnie mocno ramieniem.-Każdy chłopak się na ciebie gapi...-wyglądał na złego.
-Spokojnie, Charlie to boli...
-Przepraszam -rozluźnił uścisk. Chyba dzisiaj ma zły humor.
-To gdzie idziemy?
-Muszę kupić słuchawki do telefonu -weszliśmy do jakiegoś sklepu z gadżetami do iPhonów. Charlie szybko wybrał słuchawki. -Chodź zobaczymy jakieś obudowy - podeszliśmy do stojaków.
-Ta do ciebie pasuje - wskazałam na białą obudowę z czarnym napisem  ,, I'm Princess,,
-Śmieszne...-chłopak się odwrócił,  a ja poszłam z obudową do kasy. Gdy zapłaciłam podeszłam do chłopaka i wyjęłam z jego tylnej kieszeni telefon. Blondyn odwrócił się do mnie.
-Wiem, że mam fajny tyłek, ale może nie tutaj -zaśmiał się i objął mnie w talii. Odepchnełam go.
-Patrz co dla ciebie mam- nałożyłam na jego telefon obudowę, uśmiechnęłam się słodko.
-Hahahaha o boże Kate, serio? -zaśmiał się.
-Moim zdaniem jest okej.
-W takim  razie ja też dla ciebie jakąś wybiorę. Poczekaj przed sklepem.-zrobiłam to o co mnie poprosił. Po chwili wrócił z moją obudową. 

-Hahahaha masz gust. 
-Strałem się- uśmiechnął się szeroko.-Dobra, chodź tam. Musze kupić bokserki. -poruszył brwiami i zaprowadził do kolejnego sklepu.
-Serio? Calvin Klein?
-No co?
-Nic....-wziął to czego szukał.
-Chodź tam.- ciągnął mnie za ręke.
-Po co?
-Kupisz coś sobie.
-Myślisz, że będę z tobą wybierała bieliznę?
-Oj daj spokój.  Przyjaźnimy się...-poszliśmy na dział damski. Było mi trochę niezręcznie, że Charlie wybiera mi bieliznę. On mówił mi które, a ja wybierałam swój rozmiar. Podeszliśmy do kasy, każdy zapłacił za swoje zakupy i wyszliśmy.
-Dobra,  teraz  ty prowadź - powiedział  z udawanym smutkiem, a ja się uśmiechnęłam szyderczo. Chcieliśmy wejść do sklepu, ale zatrzymało nas kilka dziewczyn. Fanki  BAM.
-Charlie, zrobisz sobie z nami zdjęcie?- chłopak spojrzał na mnie przepraszająco. Uśmiechnęłam się i weszłam do sklepu. Przeglądałam ciuchy,  ale nic mi się nie podobało, więc po 15 minutach wyszłam. Przed sklepem stał Charlie z fanami.  Jedna się do niego przytulała. Poczułam się dziwnie... Nagle zaznałam chęci uderzenia jej jakimś krzesłem. Dobra Kate ogar, Charlie to tylko przyjaciel. Obrażona na cały świat poszłam do kolejnego sklepu. Łaziłam jeszcze jakieś pół godziny. Co chwilę patrzyłam czy mój telefon nie dzwoni. Cholera gdzie on jest. Jestem tak wkurwiona, że lepiej będzie jak wrócę do domu zanim się na kimś wyżyje. Szybkim krokiem skierowałam się w stronę wyjścia.
-Kate!- usłyszałam wołanie Charliego. Przyspieszyłam.-Kate, zatrzymaj się do cholery- szarpaną mnie za ramię, zmuszając mnie do odwrócenie się do niego.
-Czego?!
-O co ci chodzi?
-O co mi chodzi?! Godzinę łaziłam sama po galerii, a ty mnie pytasz o co mi chodzi!-wydarłam się na niego.
-Spokojnie. Kate przepraszam,  ja tylko...

*CHARLIE *
-Nie ważne - przerwała mi - Jadę do domu - powiedziała cicho i wyszła z galerii. Ja oczywiście za nią.
-Przepraszam, masz rację nie powinienem cię zostawiać... Więcej się to nie powtórzy-złapałem ją za rękę i odwróciłem do siebie -Przepraszam -powtórzyłem i spojrzałem w jej oczy. Pierwszy raz widziałem ją złą. Dziewczyna spuściła głowe,ale po chwili ją podniosła i lekko się uśmiechnęła.
-Ja też przepraszam, nie powinnam tak reagować.To są twoi fani i powinnam....
-Nic nie powinnać, masz racje, że jesteś zła.
-Dobra nie ważne, nie mam  już ochoty na zakupy- stwierdziła.
-To co robimy?
-Nie wiem, idziemy do domu , nogi mnie już bolą- powiedziała obojętnym głosem. Chciała iść, ale złapałem ją za ramie.
-Kate, prosze nie bądź na mnie zła...
-Nie jestem. Naprawdę wszystko jest okej.
-Uśmiechnij się- poprosiłem, a na twarzy brunetki momentalnie pojawił się szczery uśmiech- No, teraz możemy iść.


Pojechaliśmy do Kate. Zjadłem u niej obiad, a potem wróciłem do domu. Jest mi głupio, że tak się dzisiaj zachowałem, ale dziewczyna, chyba mi to wybaczyła.

poniedziałek, 2 listopada 2015

11.

*KATE*

Obudził mnie jakiś szelest. Próbowałam wstać, ale coś mi nie pozwalało. Nie coś tylko ktoś. I nie ktoś tylko Charlie. Już wiem dlaczego było mi tak ciepło. Chłopak obejmował mnie ramieniem, a jego noga przygniatała moje nogi. Próbowałam wydostać się, tak by go nie obudzić, ale on chyba już nie spał, bo mocno trzymał mnie w pasie.
-Charlie puść mnie -szepnęłam. Zero reakcji. Zaczęłam się szarpać mocniej - Charlie ...- udało mi się trochę podnieść.
-Daj mi spać kobieto - powiedział zachrypniętym głosem i przyciągnął mnie znowu do ciebie, tak, że nie mogłam się ruszyć. Pocałował mnie w głowe. Mimowolnie się uśmiechnęłam.
-No proszę co ja tu widzę...-usłyszeliśmy czyjś głos i odskoczyliśmy od siebie. W kuchni stał Joey z kubkiem.-nigdy bym się nie spodziewał, że zobaczę was razem w takiej sytuacji -zaśmiał się.
-emm my tylko...-zaczęłam,ale nie wiedziałam jak się wytłumaczyć.
-Oglądaliśmy film i zasnęliśmy-dokończył Charlie.
-Ja nic nie mówię, ale wiecie Leo powinien wiedzieć, że jego przyjaciele obściskują się u nas na kanapie...-Boże jak to zabrzmiało.
-Po pierwsze nie obściskiwaliśmy się, a po drugie między nami nic nie ma-powiedział blondyn.
-Oczywiści -powiedział sarkastycznie- to trochę dziwne, że wcześniej się nienawidziliście, a tu nagle wielka przyjaźń...
-Dobra skończ. Idę siku -powiedziałam i ruszyłam w stronę toalety.

*CHARLIE *

-Nie dziwię się, że Kate ci się spodobała, to fajna laska, ale każdy ma jakąś wadę. Ona akurat nie może odpędzić się od chłopaków. Nie jesteś pierwszy Romeo, tylu próbowało zdobyć jej serce i żadnemu się nie udało. Ta dziewczyna nie szuka miłości, jest jedną z tych niegrzecznych dziewczynek dla których liczą się tylko imprezy, alkohol i zabawa. Jest zajebistą przyjaciółka i bardzo ją lubię,ale radzę ci się w niej nie zakochiwać, nawet Leo, który jest wpatrzony w nią jak w obrazek ci to powie. Nie obrażaj się, jesteś dla mnie jak brat, dlatego ci to mówię. -stałem jak w ryty.
-To tylko przyjaźń. ..-wydusiłem z siebie. Nagle po schodach zbiegł Leo. Mam nadzieje że nic nie słyszał.
-Siemaaa!-krzyknął, nastawił wode i wyją kubek -chcecie coś?
-Ja poproszę herbatę -zza rogu wyszła Kate.
-O dzień dobry, jak się spało? -zapytał, a dziewczyna podeszła do niego i przytuliła jego plecy.

 -To chyba oznacza, że dobrze -zrobiło się niezręcznie. Zastanawiałem się co mu odpowie.
-Charlie, telefon -powiedział Leondre -nie odbierasz? -zmarszczyłem brwi. Po chwili się zorientowałem co powiedział i podszedłem do stolika gdzie leżał mój telefon a chłopak się zaśmiał.
-Halo - odebrałem telefon.
-Charlie-to była moja siostra.
-Coś się stało Brook?
-Nie, ale .... Kate mi obiecała, że przyjdzie do mnie i obejrzymy Violette i...
-Nie ma mowy.
-Proszę Charlie! -Rozłączyłem się i podszedłem do stołu przy którym siedzieli moi znajomi.
-Jesteś najgorszym bratem na świecie, co chciała Brook?-zapytał Leo.
-Nic....
-Jak to nic?
-Polubiła Kate i teraz będzie mnie dręczyć, żebym ją przyprowadził...-spojrzałem na brunetkę, która piła herbatę.
-aa no tak obiecałam jej, bardzo była smutna?
-Nie wiem, ale chyba musisz jechać ze mną do domu - zaśmiałem się.
-Pojechał bym z wami, ale jedziemy dziś do dziadków- powiedział Leo.
-Hej wszystkim -po schodach zszedł Ryan.
-W końcu wstałeś- powiedział Joey, a Ryan usiadł przy stole.
-Dobra ja idę się umyć -dziewczyna ruszyła w stronę łazienki.
-Ciuchy możesz wrzucić do prania! -krzyknął za nią Leo. Siedzieliśmy i jedliśmy śniadanie, gdy telefon Kate zaczął wibrować.
-Zobacz kto to - rozkazał Leondre.
-Zwariowałeś ? Nie będę czytał jej wiadomości -tak naprawdę chciałem chociaż zobaczyć kto do niej napisał. Przyszło kilka wiadomości. Aha, ktoś jest nachalny. Może to jakiś chłopak, mam nadzieje, że nie. W końcu zaczął dzwonić. Leondre wstał, wziął iPhonea i po prostu go odebrał.
-tak?
-....
-Siema
-....
-Ja dziś nie mogę, a Kate idzie dziś do Charliego, więc pewnie nie pójdzie. -zastanawiałem się z kim rozmawia.
-...
-taaa, powiem żeby oddzwoniła. Na razie -odłożył telefon. A Kate wyszła z łazienki.
-Kate, Rush dzwonił, pytał się czy idziemy dziś na imprezę do jakiej tam dziewczyny -poinformował ją przyjaciel.
-Co mu powiedziałeś?
-Że nie.
-Okej, w poniedziałek idziesz do szkoły?
-emm tak, cały tydzień . A i za tydzień w sobotę jest jakiś piknik poza miastem. Z Charlim mamy wystąpić i będzie jeszcze kilku naszych znajomych. Jedziesz z nami?
-Chciałabym, ale mam dużo nauki. ..
-I tak z tego co wiem ciągle się uczysz, a oceny masz dobre -stwierdził Joey.
-Taak, ale nauczyciel z matmy zawala mnie milionem zadań. Jak się wyrobie z nimi do weekendu to pojadę.
-Obiecujesz ?- zapytał Leo.
-Obiecuje.- uśmiechnęła się.
Kate zjadła śniadanie, ja się ogarnąłem i pojechaliśmy do mojego domu.
W czasie drogi śmialiśmy się z wszystkiego dookoła. Może przyjaźń to wcale nie taki zły pomysł...
Po 20 minutach byliśmy na miejscu. Otworzyłem jej drzwi.
-Mamo jestem! -wszedłem do salonu gdzie siedziała moja mama i siostra. Kate szła za mną rozglądając się po moim domu, była u mnie pierwszy raz.
-Cześć, Charlie dzisiaj jadę z Brook do cioci Anny, jedziesz z nami?
-Właściwie to przyprowadziłem kogoś dla Brook.
-Dzień dobry, cześć Brook -do pomieszczenia weszła brunetka.
-Kate! -krzyknęła moja siostra i podbiegła do mojej PRZYJACIÓŁKI by ją przytulić.
-O cześć Kate -przywitała się mama -w takim razie chyba pojadę sama - uśmiechnęłam się szeroko. Gdy w końcu Brook puściła Kate, zaprowadziła ją do swojego pokoju, a mnie oczywiście wygoniła, więc siedziałem w salonie.
-Charlie ja juz jadę, pilnuj Brook. -powiedziała matka i wyszła. Siedziałem oglądając jakieś głupie seriale. Po 3 godzinach Kate przyszła,a Brook siedziała jej na ramionach.
-Zwariowałaś, ona nie jest taka lekka- podszedłem do nich i wziąłem Brook. A dziewczyna przewróciła oczami.
-Charlie jestem głodna-  powiedziała moja siostra , wiec poszliśmy do kuchni.
-emm to może zrobię ci kanapkę?-Brook pokręciła głową -nie? To może, nie wiem , mama zostawiła zapiekankę , chcesz?
-Tak!
-Dobra to idź na razie do salonu, a ja ci ją odgrzeje - dziewczynka zrobiła to o co ją poprosiłem - Kate zjesz, prawda? -zapytałem próbując włączyć jakoś piekarnik.
-Tak, ale chyba się nie doczekam -zaśmiała się i sama włączyła piekarnik.
-Too co tam robicie?
-Kobiece sprawy. ..-zaśmiałem się z jej słów.
-Z pięciolatka? Pewnie gadacie o chłopakach, ciuchach i plotkach.
-Zgadłeś-po jakimś czasie Kate wyjęła zapiekankę z piekarnika i zaniosła na stół.
-Brook chodź zjeść -zawołałem siostrę. Kate nałożyła nam.
-Hmm z ciebie taka matka Polka, karmisz, leczysz kaca...
-Charlie co to kac?-zapytał Brook, a my się zaśmialiśmy.
-Nic, jedz bo ci wystygnie.
-A z ciebie wymarzony braciszek - uśmiechnęłam się do mnie. Nagle usłyszeliśmy dźwięk otwieranych drzwi a po chwili w jadalni pojawiła się mama.
-O jecie obiad...przecież nie umiesz obsługiwać piekarnika -spojrzała na mnie.
-Kate mi pomogła, chodź zjesz z nami -mama uśmiechnęła się i usiadła przy stole. Gdy zjedliśmy Kate pomogła mamie posprzątać naczynia i usiedliśmy na kanapie. Chciałem trochę z nią pobyć ale oczywiście Brook wcisnęła się pomiędzy nas i przytuliła do mojej koleżanki, a ja objąłem je ramieniem. Oglądaliśmy jakiś film na Disney'u. Brook jak zawsze zadawała masę pytań, zawsze mnie to denerwuje, ale Kate odpowiadała na każde. Zanim film się skończył, moja siostra zasnęła. Wziąłem ją na ręce i zaniosłem do jej łóżka. Gdy zszedłem na dół, Kate zakładała buty.
-Już idziesz?
-Moja koleżanka zasnęła -zaśmieliśmy się.
-Masz jeszcze kolegę...- uniosłem do góry brwi.
-Musze jeszcze posprzątać -odpowiedziała.
-Okej, odprowadzę cię -zacząłem zakładać buty.
-To daleko, nie musisz...
-Ale chcę. - poinformowałem mamę, że wychodzę i ruszyliśmy na autobus. Gdy weszliśmy do jej domu, od razu rzuciłem się na kanapę.
-Spoko, czuj się jak u siebie...
-Przez ciebie się nie wyspałem...
-Nikt ci nie kazał -wstałem i podeszłem do niej. Wziąłem ją w stylu panny młodej i położyłem się na kanapie, przytulając się do dziewczyny.
-Gdyby nie ja byłoby ci zimno.
-Masz rację, jesteś nadzwyczaj gorący -zaśmialiśmy się. Leżeliśmy jakieś 10 minut nie odzywając się, ale nie była to niezręczna cisza. W końcu ją przerwałem.
-Kate dlaczego mieszkasz tylko z mamą ? Gdzie twój ojciec?
-Zostawił nas...
-Dlaczego? -nie byłem pewien czy Kate chce o tym rozmawiać.
-Bo nas nie kochał, w czerwcu oznajmił że ma kochankę i wyprowadził się... nawet się ze mną nie pożegnał-mówiła obojętnym głosem.
-Jak to zniosłaś?- dziewczyna podniosła głowę i spojrzała na mnie, po czym znowu się położyła.
-Szczerze? Miesiąc za nim płakałam, moja mama nie wie, że mi go cholernie brakuje, bo wiem,ze sama ciężko to zniosła ,więc tego nie pokazuje. Ale chciałbym żeby było jak kiedyś - załamał się jej głos. Mocno ją przytuliłem. Po chwili znowu zaczęła mówić -poznałam Rusha, który wytłumaczył mi, że nie warto płakać za ludźmi, którzy nas ranią, bo nie są nas warci -faktycznie Kate była smutna, ale nie płakała.-a ty? Gdzie jest twój tata?
-Zostawił nas,gdy urodziła się Brook, od tamtej pory nawet nie zadzwonił. Płaci tylko alimenty.
-Podziwiam twoja mamę, że poradziła sobie w życiu.
-Tak, Moja mama, Brook i Leo są dla mnie najważniejsi, nie wiem co bym, bez nich zrobił. -leżeliśmy jeszcze chwile pogrążeni w swoich myślach.
-To co ? Idziemy sprzątać? -zapytała Kate i wstała.
-Nie chce mi się. Ty posprzątaj,a ja idę spać .-odwróciłem się do niej tyłem.
-Chciałbyś, przyjaciele sobie pomagają...-pociągnęła mnie za nogę, a ja spadłem na ziemie.
-ej!- dziewczyna tylko się zaśmiała i poszła do kuchni. Wróciła z 2 redbullami.
-Trzymaj królewno -rzuciła we mnie jednym -Chodź, ja powycieram kurze, a ty odkurzysz, nie lubię odkurzać.
-Aha? I tylko tyle?
-Tak, tylko mój pokój, a potem będziesz mógł poleżeć na mojej kanapie - zaśmiała się.
-Myślałem , ze będziemy musieli sprzątać cały dom...
-Nie, dwa razy w tygodniu przychodzi pani sprzątająca, więc sprzątam tylko swój pokój.
-Masz sprzataczke?!
-emm , mamy często nie ma, ja się uczę, a dom jest duży. Nie ogarnęła bym wszystkiego sama..
-wow, kto bogatemu zabroni...-Posprzataliśmy jej pokój i rozłożyliśmy się na kanapie.
-Ja idę się przebrać, a ty może zrób popcorn -powiedziała dziewczyna.
-Okej-Kate poszła na górę, a ja poszedłem do kuchni. Zauważyłem, ze popcorn leży na blacie, wiec włożyłem go do mikrofalówki i ustawiłem czas. Znalazłem szklanki do których wałem cole. Kate zbiegła na dół.
-To oglądamy jakiś film? -wzięła nasze napoje i poszła do salonu.
-Masz coś na płycie? -dołączyłem do niej i usiedliśmy na kanapie.
-Tak - podała mi kilka płyt.
-Nie wiedziałem, że z ciebie taka romantyczka- powiedziałem przeglądaj płyty.
-To już wiesz. Lubie czasem obejrzeć jakieś romans...
-Może być ,,Piła,,?- dziewczyna zaśmiała się.
-Oczywiście- włączyłem film i usiadłem obok brunetki. Kate przykryła się kocem, a ja postanowiłem się położyć.
-Nie za wygodnie?- zapytała, gdy położyłem na niej nogi.

*KATE*

Film nie był straszny. Gdy się skończył wyłączyłam telewizor.
-Co robimy jutro?- zapytał Charlie.
-Co jutro robimy?- opowiedziałam zdezorientowana.
-Musze coś kupić w galerii, idziesz ze mną?- patrzył na mnie tymi swoimi wielkimi oczami.
-Okej. W końcu znalazłam kogoś kto chce łazić ze mną po sklepach- wyszczerzyłam się.
-haha nie przyzwyczajaj się, to tylko jednorazowa sytuacja- zrobiłam smutną mine- Kate nie patrz tak na mnie.

*CHARLIE*

Lubie z nią siedzieć i po prostu rozmawiać.
-Okej, ale ja też muszę kupić PARĘ rzeczy, więc załóż wygodne buty...- zaśmiała się. Zepchnęła moje nogi z siebie i zaniosła puste szklanki do zmywarki. Śledziłem ją wzrokiem. Nawet w zwykłym dresie wygląda seksownie, ma idealne kształty, długie gęste włosy, dlaczego do cholery się zgodziłem na tą pieprzoną przyjaźń!
-Czego się tak gapisz ?- zaśmiała się.
-Nie wiem , spać mi się chce.- powiedziałem obojętnie i wstałem z kanapy- chyba już pójdę.
-Okej, to co jutro o 13 przed galerią?
-Tak , jak coś to zadzwonię- zacząłem zakładać buty. Na pożegnanie przytuliłem dziewczyne i poszedłem na autobus.

*KATE*
Nie wiem czy przyjaźń z Charliem to dobry pomysł. Uwielbiam go i uwielbiam spędzać z nim czas, ale chyba aż za bardzo. Charlie zaczął mi się podobać. Nie chcę, nie powinnam mieszać się w związki, nie chcę cierpieć. Na początku myślałam, że podobam się Charliemu, bo ten ,,prawie pocałunek,, i w ogóle, ale gdyby coś do mnie czuł, nie zgodziłby się na przyjaźń , prawda? Jest gwiazdą ma tysiące fanek, a ja jestem zwykłą szarą Kate.

niedziela, 1 listopada 2015

10.

I czar prysł. Dziewczyna spuściła wzrok. Podniosłem ją na równe nogi.
-Przepraszam nie powinienem... ja...- było mi tak głupio.
-Przepraszam, ja nie chciałam, to był impuls...
-Tak, my przecież jesteśmy przyjaciółmi... chwila... co? Chciałaś mnie pocałować? -byłem zdziwiony, uśmiechnąłem się łobuzersko.
-Charlie, jesteśmy znajomymi!-zaśmiała się,  ją to bawi? Zaczęła iść w stronę domu. Ruszyłem za nią.
-Taak, ale chciałaś mnie pocałować...- odwróciła się do mnie.
-Zostawiłeś buty w ogrodzie - fuck, no tak,  wróciłem się - Jak możesz to weź nasze kubki po kakao!-krzyknęła jeszcze. Wziąłem wszystko i wróciłem do pomieszczenia. Brunetka wzięła ode mnie  naczynia i zaczęła wkładać do zmywarki. Gdy się schyliła mój wzrok powędrował  na jej pośladki, ma idealne kształty.
-Chciałaś mnie pocałować?- zapytałem poważnie . Dziewczyna spojrzała na mnie.
-Charlie to był  impuls...-poczułem się dziwnie, gdy to powiedziała. Zaczęła grzebać w szafkach, chyba się denerwowała. Dłuższa chwile nie odzywaliśmy się. Wyobraziłem sobie jak musiał wyglądać nasz ,, prawie pocałunek,, i nagle wybuchłem niekontrolowanym śmiechem. Kate  spojrzała  na mnie jak na idiotę.
-Charlie, wszystko  okej?
-Taak , ty... tylko wyobraź sobie jak to musiało wyglądać - powiedziałem dalej się śmiejąc. Nie mogłem złapać oddechu. Dziewczyna nie wiedziała o  co chodzi. Podszedłem do niej,  była zdezorientowana, złapałem ja w talii i opuściłem jak wtedy. Dziewczyna zaczęła śmiać się razem ze mną, ze śmiechu bolał mnie brzuch, nie dałem rady jej trzymać wiec opuściłem ją na ziemie i położyłem się na nią. Chyba chciała mnie zepchnąć, ale śmiech jej na to nie pozwolił.
-emm ... nie przeszkadzajcie sobie...- spojrzeliśmy w stronę schodów, na których stała pani Elizabeth. Szybko odskoczyłem od Kate, jej mam zaczęła się śmiać a my zrobiliśmy się czerwoni.
Wstałem i podałem rękę dziewczynie, by jej pomóc.
-Ja tylko zrobię sobie herbatę. ..- powiedziała kobieta i podeszła do czajnika.
-Jest już późno, za 20 minut mam ostatni autobus. ..
-Tak, chyba musisz już iść - skończyła za mnie brunetka, a jej mama śmiała się pod nosem. Kate popchnęła mnie w stronę drzwi.
-Niezręcznie...-stwierdziłem.
-eee tam, mama się przyzwyczaiła...- przyzwyczaiła? Dziewczyna się zorientowała co powiedziała -znaczy,  nie o to chodzi...
-Nie ważne, tylko się przyjaźnimy, nie  musisz mi się tłumaczyć....-powiedziałem trochę zły- Cześć...-otworzyłem drzwi i wyszedłem.

Piątek, w końcu, niby rzadko jestem w szkole, ale nawet kilka dni mnie męczy. Dzisiaj idę do Leo, średnio mi się chce, będzie tam Kate. Nie rozmawialiśmy od tamtego dnia i  dobrze, w okół niej jest mnóstwo chłopaków, nie mam zamiaru się w to mieszać.
Zabrałem plecak z rzeczami i ruszyłem na autobus. Po 20 minutach byłem już pod drzwiami domu, otworzyłem je i wszedłem do środka.
- Jesteeem !- krzyknąłem, zdjąłem buty i ruszyłem w stronę salonu, gdzie na kanapie siedzieli Leo, Joey i Ryan, przyjaciel Joeya, grali na konsoli.
- Siema- powiedzieli po kolei , nawet na mnie nie patrząc, zacięta gra... chyba im przerwę. Skoczyłem na Leo i Ryana.
- Spieprzaj Charlie, my tu gramy !- krzyknęli.
- Już nie - podszedłem i wyłączyłem konsole.
- Dzięki frajerze, wygrywałem to- powiedział Leo.
- Też cie kocham, możemy zacząć od nowa, też gram- włączyliśmy konsole i zaczęliśmy grać. Po 30 minutach usłyszeliśmy otwieranie drzwi. Do pokoju weszła Kate. Wszyscy spojrzeliśmy w jej stronę. Kurde ona nawet w zwykłych ciuchach wygląda zajebiście.
- Cześć nerdy... i wy się dziwicie, że nie macie dziewczyn...- śmiała się z nas.
- A ty nie masz chłopaka- zakpił Leo.
- No w sumie... OMG kogo ja tu widzę?!- dziewczyna spojrzała na Ryana, chyba sie znają.
- Kate, wyrosłaś- powiedział uśmiechnięty chłopak, podszedł do niej i mocno ją przytulił. Odwróciłem głowe, nawet nie wiem dlaczego.
- Ta widzieliśmy się nie cały miesiąc temu.
- Słyszałem, że ty i Charlie jesteście dla siebie mili- powiedział, a ona spojrzała na mnie.
- Tak, przyjaźnimy się- oznajmiłem- gramy dalej?- Kate i Ryan wrócili na kanapę. Brunetka przybiła piątkę mi i Joeyowi, usiadła na kolanach Leo i pocałowała go w policzek. Graliśmy w fife, a ona pisała coś na telefonie, pewnie się nudziła. Po pewnym czasie Leo się odezwał.
- Kate przyniesiesz coś do picia?- czekałem na jakąś reposte dziewczyny, ale ona wstała i ruszyła do kuchni. Wszyscy patrzyliśmy na nią ze zdziwieniem. 
- Czemu ona poszła po twoje picie?- zapytałem ściszonym głosem, byłem tak samo zdziwiony jak chłopcy.
- Jak się wkręci to nie ogarnia i robi wszystko co się jej powie- zaśmieliśmy się wszyscy obserwując co robi Kate. Wyjęła szklankę, nalała wody i ruszyła w nasza strone nie odrywając się ani na moment od telefonu.
- To już jest uzależnienie Kate- powiedział Joey, gdy dziewczyna podała szklankę jego bratu, ale ona nawet na niego nie spojrzała, jakby nie słyszała i rozsiadła się na Leo. Wszyscy wybuchliśmy śmiechem,dopiero wtedy dziewczyna spojrzała na nas i zmarszczyła brwi, nie wiedząc o co chodzi.
- Zróbcie zdjęcie , starczy na dłużej...- powiedziała, widząc ,że się na nią patrzymy. To wywołało u nas jeszcze większy śmiech.
- Serio nie ogarniasz ? Właśnie przyniosłaś Leo wode- dziewczyna spojrzała na szklankę z napojem po czym wstała, zabrała szklankę , poszła do kuchni i wylała jej zawartość do zlewu.
- Rusz dupe i sam sobie przynieś tą wode!- krzyknęła a my zaczęliśmy zwijać sie ze śmiechu. Mój przyjaciel wstał,pobiegł w jej strone, złapał ją za nogi i przerzucił przez ramie jak worek ziemniaków.
- Leondre postaw mnie na ziemi!- nic- Leondre, proszę postaw mnie...- powiedziała już łagodniejszym głosem.
-Chciałabyś, wylałaś moją wode!
-Ale najpierw ci ją przyniosłam- chłopak zaczął sie kręcić.
- Leondre , kurwa postaw mnie na ziemie, bo sie obrażę! - krzyknęła zdenerwowana.
- Oboje wiemy, że tego nie zrobisz- nie przestawał. W pewnym momencie Leo zaczął krzyczeć jak mała dziewczynka i postawił ją na ziemi, a ona szybko podbiegła i wskoczyła na kanape.
- Auaa , uszczypnęłaś mnie w pupe!- krzyknął a my zaczęliśmy sie śmiać.
Kate i Leo kłócili sie jak małe dzieci. Później zamówiliśmy pizze, którą odebrała Kate.
-On miał jakieś 25 lat , serio nie zauważył, że jesteś dużo młodsza?- powiedział Joey. Oczywiście dostawca chciał jej numer. Kate działa na facetów jak na magnes.
-Nie wiem chyba wyglądam staro...albo chciał napiwek - zabraliśmy się do jedzenia. Rozmawialiśmy o głupotach trochę się pośmialiśmy.
-Zjadłaś połowę pizzy i ani razu nie wspomniałaś o kaloriach, czy  ty na pewno jesteś dziewczyną?-zapytał Rayan. Kate spojrzała na mnie i wybuchliśmy śmiechem. Patrzyli na nas jak na idiotów.
-Zapewniam cię że tak -powiedziałem śmiejąc się.
-Dobra nie wnikam. ..-chłopak podniósł ręce w geście obrony. -ej Kate miałaś kiedyś chłopaka?
-Tak, jak mieszkałam w Polsce...-dziewczyna wstała od stołu i podeszła do szafek.
-ahh te nastoletnie związki. ..-zaśmiał  się Joey -i jak było?
-No wiesz... - wzięła szklanke i nalała sobie picia. - przytulanie,  trzymanie za rękę,  całowanie, regularny sex ...-że  co?! Zakrztusiłem się kawałkiem pizzy. Wszyscy spojrzeli na nią z powagą, ale miała kamienną twarz. Nagle ona i Leo wybuchli śmiechem.
-Żałujcie że nie widzieliście swoich min -śmiał się Leo, po chwili dołączyliśmy do niej.
-Po tobie można się wszystkiego spodziewać... -Rayan.
-A czemu nie jesteście razem? -zapytałem.
-Przecież nie mieszkam w Polsce...
-Jest takie cos jak związki na odległość Kate -ugryzłem kawałek pizzy. Byłem mega ciekawy, ale udawałem obojętnego.
-Widziałam jak całuje się z inną dziewczyną...-powiedziała bez emocji.
-Kochałaś go?-zapytałem. Pokręciła głową.
-To było głupie zauroczenie...
-Jakbyś go kochała, wybaczyła byś mu?-zapytał Joey -Spróbujmy poznać kobiecą psychikę -dodał a my się zaśmialiśmy.
-To jest zdrada,  zdrady nigdy bym nie wybaczyła,  nikomu...-Potem pozbieraliśmy pudełka po pizzy, rozsiedliśmy się na kanapie i oglądaliśmy tv.
-Jest 2 w nocy nie wiem jak wy, ale ja idę spać - ziewnął Leo.
-Dobry pomysł - Joey.
-Ja jeszcze nie chce spać... -powiedziała Kate.
-Ja też -stwierdziłem.
-Dobra to my jeszcze coś obejrzymy a wy idźcie spać.
-okeej-przeciągnął Leo-tylko spokojnie tu-zaśmiali się i poszli na górę.
-Idę się przebrać -powiedziała i poszła do toalety, a ja szybko się rozebrałem i założyłem dresy. Po chwili dziewczyna wyszła z toalety. Nie mogłem oderwać od niej wzroku, krótszych spodenek nie było?
-mmm Charlie, sam sex -zaśmiała się patrząc na mnie.
-No wiesz, codziennie chodzę na siłownię -powiedziałem sarkastycznie.
-To co oglądamy ?
-Nie wiem, co chcesz? -dziewczyna wzięła pilot i zaczęła przełączać kanały. Jest już późno wiec na co drugim kanale były gołe laski.
-Chyba nie ma nic ciekawego -stwierdziła.
-Daj mi to -zabrałem jej pilot i włączyłem muzykę.
-Serio? Jest 2 w nocy,  a my będziemy słuchać muzyki? Obudzimy ich ...
-Masz rację,  poszukam czegoś na laptopie-tak tez zrobiłem. Włączyłem film  ,,Lustra, ,-wiesz jak będziesz się bała to możesz się przytulić -uśmiechnąłem się łobuzersko.
-Śmieszne, mnie takie rzeczy nie ruszają. ..
-A czego się  boisz?
-emm pająków,  robaków i duchów,  znaczy no wiesz jakieś opętania czy coś takiego - zaśmiała się.
-No tak te straszliwe, wielkie pająki,  każdy się ich boi- użyłem sarkazmu.
-Nie śmiej się...-przekręciła oczami.
-Nie śmieję się,  każdy się czegoś boi...
-A ty - spojrzała  na mnie -Czego ty się boisz?-spuściłem wzrok.
-Tego,  że to wszystko kiedyś mnie przerośnie...-spojrzałem w jej wielkie zielone oczy, potem na jej usta.  Chyba to zauważyła, spuściła wzrok.
-Charlie, obiecaj mi że będziemy tylko przyjaciółmi, okej?- czyta mi w myślach. Wie, że  mi się podoba i to cholernie.
-Okej...-tak ,powiedziałem to, ale nie wyobrażam sobie tego. Jak mam się z nią przyjaźnić, jeżeli pociąga mnie w każdy możliwy sposób?
-To co? Oglądamy? -zmieniła temat.
-yhy - włączyłem film. Nie wiem nawet o czym był,  ciągle myślałem o Kate. -Idziemy na górę? -zapytałem, bo widziałem że jest zmęczona.
-Ty idź,  ja śpię tutaj. - odpowiedziałam, położyła się buzia do oparcia kanapy i wcisnęła swoje nogi za moje plecy.
-Kate,  będzie ci niewygodnie...
-Jest mi wygodnie.
-Ale jest tu zimno -brunetka nic odpowiedziała. -ehh jesteś uparta jak osioł...-westchnąłem i położyłem się obok, przytuliłem się mocno do niej i splotłem nasze nogi.   Nawet nie wiem kiedy zasnąłem.